Zasada ogólna w podatku dochodowym mówi, że kosztem jest wydatek poniesiony w celu osiągnięcia przychodu lub zabezpieczenia jego źródła. W praktyce nie jest to już jednak takie proste.

Jeśli podatnik prowadzi magazyn, zakład stolarski albo skład materiałów budowlanych, to pies w takiej firmie może pełnić funkcję systemu alarmowego. W takim scenariuszu karma, weterynarz, szczepienia, a nawet szkolenie z zakresu ochrony mienia mogą być podatkowym kosztem. Pies pilnuje desek, deski się sprzedają, a firma uzyskuje przychód. Problem pojawia się w biurowcach. Próba przekonania urzędu skarbowego, że mops o imieniu Puszek pilnuje laptopa w biurze na 10. piętrze, raczej skończy się fiaskiem.

A co z kotem? Choć trudno go wytresować na stróża, to jednak w branży spożywczej może pełnić funkcję deratyzacyjną. Jeśli mruczek chroni ziarno przed myszami, to pracuje na siebie, a przedsiębiorca odliczy wydatki na jego utrzymanie.

W dobie Instagrama i TikToka pies, kot, a nawet szynszyla czy papuga bywają „twarzami” marki. Gdy przedsiębiorca prowadzi sklep z akcesoriami dla zwierząt albo jest influencerem, jego pupil staje się pomocnikiem i narzędziem pracy. Wtedy każda puszka karmy to inwestycja w marketingowy wizerunek.

Wiele zależy od umiejętnej narracji. Jeśli przedsiębiorca potrafi udowodnić, że obecność zwierzęcia realnie wpływa na uzyskiwanie przychodów, to ma szansę przekonać fiskusa i wtedy rozliczy wydatek. Zwierzę w firmie to nie tylko radość, ale i podatkowa gimnastyka. O tym, że kot w firmie może zarabiać na swój żwirek, a karma dla konia – terapeuty może wrócić… w kosztach uzyskania przychodu, piszemy w artykule pt. „Zwierzę może być kosztem podatkowym. Ale nie zawsze”.

Zapraszam do lektury Tygodnika Podatników.

Czytaj więcej:

CIT - Koszty uzyskania przychodu Zwierzę może być kosztem podatkowym. Ale nie zawsze

Pro

PIT - Koszty uzyskania przychodu i ulgi Nietypowe wydatki w kosztach podatkowych

Pro

Biznes W kosztach biznesu można rozliczyć psa. A nawet dwa

Pro