Od 1 marca przestanie obowiązywać większość restrykcji covidowych o charakterze gospodarczym – zapowiedzieli w czwartek premier i minister zdrowia. Zdaniem lekarzy decyzje mające pomóc gospodarce zaszkodzą najsłabszym – starszym i schorowanym.
To tak, jakbyśmy przestawali ich chronić – przekonują.
Bezbronni starsi
Od nowego miesiąca utrzymane zostaną obowiązkowe maseczki, izolacja, kwarantanna dla współdomowników oraz kwarantanna wjazdowa. Przestaną za to obowiązywać wszelkie limity osób zarówno w sklepach, hotelach, restauracjach czy obiektach kultury, jak i w transporcie publicznym.
Czytaj więcej
Ferie 2022 pokazały, że Polacy w większości za nic mają epidemiczne obostrzenia. W całej Polsce w większości restauracji, na stokach, w teatrach i...
Nie będzie też ograniczeń spotkań czy imprez. Swoje podwoje ponownie otworzą kluby, dyskoteki i inne miejsca do tańca.
Minister zdrowia Adam Niedzielski zapewnił, że decyzja oparta jest na „wnikliwej analizie trendów epidemicznych i sytuacji w szpitalach". Medycy pytają jednak o źródło tych analiz.
– Owszem, zmienił się profil pacjenta covidowego. Jest coraz starszy, niezaszczepiony i bardzo schorowany, ale to nie znaczy, że nie potrzebuje wzmożonej opieki na oddziale covidowym – mówi Marcin Pakulski, były prezes NFZ i pulmonolog dyżurujący na oddziale dla zakażonych.
– Zniesienie restrykcji to jakby powiedzieć: oni i tak umrą, więc nie musimy ich chronić – zauważa dr Pakulski.
Zaś dr Renata Florek-Szymańska z Porozumienia Chirurgów Skalpel zauważa, że gdy rząd tłumaczy zniesienie restrykcji łagodniejszym charakterem mutacji Omicron, wciąż żniwo zbiera poprzednia odmiana covidu, czyli delta.
Medyków niepokoi też zapowiedź decyzji o obowiązku noszenia maseczek, która ma zostać przedstawiona w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
Gospodarka odetchnie?
Nic nie zapowiada także, by tak szybkie zniesienie restrykcji miało natychmiast uzdrowić gospodarkę.
– Owszem, niektóre branże, takie jak rozrywkowa, targowa, eventowa czy turystyczna, odetchną. Ale powrót do finansowego poziomu sprzed pandemii będzie stopniowy – ocenia Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Marcin Czech, lekarz epidemiolog, były wiceminister zdrowia, kierownik zespołu zakażeń szpitalnych w Instytucie Matki i Dziecka
Zanim podjąłbym decyzję o luzowaniu restrykcji, popatrzyłbym na efekt ferii i znalezienia się z powrotem w dużych skupiskach – głównie niezaszczepionej – młodzieży w szkołach i na uczelniach. Liczba zakażeń rzeczywiście ma tendencję spadkową. Spadek liczby personelu w izolacji i kwarantannie widzę również w szpitalu.Nie można mieć jednak pewności, czy po feriach nie nastąpi efekt z odbicia i za dwa–trzy tygodnie nie wzrośnie liczba zajętych łóżek szpitalnych i respiratorów. Otwierając hotele, kina, teatry czy kluby, utrzymałbym paszporty covidowe. Wpuszczanie w duże skupiska osób zaszczepionych wiąże się z mniejszym ryzykiem rozprzestrzeniania zakażenia.