Pozytywną ocenę dla publicznego systemu ochrony zdrowia w Polsce wystawia tylko 15,2 proc., a 31,5 proc. nie ocenia go ani dobrze, ani źle. Jeszcze gorzej wypada dostęp do lekarzy specjalistów. Dobrą ocenę wystawia jedynie 12,3 proc., zaś negatywnie 63,9 proc. badanych (z czego 29,6 proc. – bardzo źle). Tak wynika z raportu „Społeczne znaczenie kapitału zdrowia. Wiedza, postawy i oczekiwania Polek i Polaków wobec systemu zdrowia”, przygotowanego przez Ośrodek Badań Socjomedycznych i Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej. Badanie przeprowadził SW Research w maju 2026 r. na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polek i Polaków. Wnioski z tego badania będą omawiane podczas debaty „Jak zdrowi obywatele mogą napędzać polską gospodarkę?”, która odbędzie się we środę, 9 września, w godz. 14:50–15:50 w salonie „Rzeczpospolitej”.
Komu ufają pacjenci
Jeszcze bardziej jednoznaczne są odpowiedzi na pytanie o sposób wykorzystywania środków przeznaczanych na publiczną ochronę zdrowia. 65,5 proc. respondentów uważa, że pieniądze nie są dobrze wydawane. Przeciwnego zdania jest 16,5 proc., a 18 proc. nie ma w tej sprawie opinii. Jednocześnie krytyczna ocena systemu nie oznacza braku zaufania do wszystkich jego elementów.
Największym zaufaniem cieszą się apteki. Ufa im 65,6 proc. respondentów. Prywatnym placówkom medycznym ufa 57,6 proc., lekarzom rodzinnym i POZ – 54,5 proc., a specjalistom w publicznej ochronie zdrowia – 47,7 proc. Znacznie słabiej wypadają instytucje centralne. Do Narodowego Funduszu Zdrowia ma zaufanie 26,1 proc. badanych, a Ministerstwa Zdrowia – 25,1 proc.
Autorzy raportu wskazują, że pacjenci wyraźnie oddzielają ocenę osób, z którymi mają bezpośredni kontakt, od oceny instytucji zarządzających systemem. Mogą więc ufać lekarzowi czy farmaceucie, a jednocześnie negatywnie oceniać sposób organizacji i finansowania ochrony zdrowia.
Prywatnie szybciej
Mimo krytycznej oceny systemu publiczna ochrona zdrowia pozostaje podstawowym miejscem leczenia Polaków. W ciągu ostatnich 24 miesięcy korzystało z niej 84,7 proc. badanych. Jednocześnie 65,9 proc. miało kontakt z prywatnymi placówkami. Autorzy raportu wskazują więc, że w Polsce funkcjonuje w praktyce model hybrydowy, czyli pacjenci nie wybierają wyłącznie jednego z dwóch systemów, ale korzystają z obu.
Najczęstszym powodem wyboru prywatnej ścieżki leczenia jest czas oczekiwania. Właśnie ze względu na krótsze kolejki zdecydowało się na nią 49,8 proc. tych, którzy korzystali z niepublicznej opieki. Kolejne 20,2 proc. sięgnęło po prywatne świadczenie, ponieważ nie było ono dostępne w systemie publicznym. Łącznie oznacza to, że dla około siedmiu na dziesięć osób głównym powodem skorzystania z prywatnej opieki była dostępność świadczeń. Znacznie rzadziej decydowała jakość. Wyższą jakość usług jako główny powód wskazało 15,3 proc. respondentów, a 13,7 proc. korzystało prywatnie ze względu na posiadany abonament lub polisę zdrowotną.
Dostęp do prywatnej ochrony zdrowia jest przy tym wyraźnie związany z dochodami i wykształceniem. Im wyższy poziom obu tych zasobów, tym częściej badani korzystają z niepublicznych świadczeń. Z NFZ powszechnie korzystają osoby z różnych grup dochodowych i mieszkające zarówno w dużych, jak i mniejszych miejscowościach.
Na co idzie składka
Badanie sprawdziło również, jak dobrze Polacy rozumieją zasady finansowania ochrony zdrowia. 77,8 proc. respondentów jako jedno ze źródeł finansowania publicznej opieki wskazało składkę zdrowotną. 53,9 proc. wymieniło budżet państwa. Znacznie rzadziej wskazywano dodatkowe prywatne ubezpieczenia – 11,5 proc. oraz fundusze Unii Europejskiej – 10,1 proc. Pytani o instytucję finansującą większość świadczeń badani najczęściej prawidłowo wskazywali Narodowy Fundusz Zdrowia. Takiej odpowiedzi udzieliło 67,7 proc. respondentów.
Znacznie gorzej wygląda wiedza o samej składce zdrowotnej. 70,5 proc. badanych uważa, że każdy pracujący Polak ją płaci. Jednak prawidłową wysokość składki – 9 proc. dochodu – potrafiło wskazać już tylko 46,4 proc. respondentów. Ponad jedna trzecia (36,3 proc.) przyznała, że nie wie, ile wynosi składka. 10,9 proc. uważało, że jest to 5 proc. dochodu, a 6,4 proc. – że 15 proc. Jednocześnie 65,3 proc. ankietowanych jest zdania, że składka zdrowotna nie pokrywa wszystkich kosztów leczenia w Polsce.
Kto jest właścicielem szpitali
Autorzy raportu sprawdzili również znajomość kilku podstawowych zasad działania systemu. Największy problem pojawił się przy pytaniu dotyczącym własności szpitali. 43,1 proc. respondentów uznało za prawdziwe stwierdzenie, że NFZ jest właścicielem większości szpitali w Polsce. Prawidłowo oceniło je jako fałszywe 32,1 proc., a 24,8 proc. nie znało odpowiedzi. To jedyny spośród czterech testowanych w badaniu mitów, w którym odpowiedź błędna przeważała nad prawidłową.
58,9 proc. badanych uważało także, że podstawowa opieka zdrowotna jest w pełni finansowana ze składki zdrowotnej. Z kolei 64,6 proc. prawidłowo oceniło jako fałszywe twierdzenie, że pacjent leczony prywatnie nie może jednocześnie korzystać ze świadczeń na NFZ.
Autorzy raportu oceniają, że wiedza Polaków o finansowaniu systemu nie jest całkowicie niska, ale pozostaje fragmentaryczna. Respondenci najczęściej znają jego najbardziej widoczne elementy, znacznie gorzej orientują się natomiast w bardziej szczegółowych mechanizmach.
Ile kosztuje leczenie
Mimo ograniczonej wiedzy o finansowaniu systemu Polacy chcą większej przejrzystości. Aż 76,6 proc. respondentów chciałoby mieć możliwość otrzymywania informacji o kosztach świadczeń zdrowotnych, z których skorzystali. Przeciwnego zdania jest 11,3 proc., a 12,1 proc. nie ma w tej sprawie opinii. Autorzy raportu zwracają uwagę, że możliwość wglądu w koszty leczenia już istnieje w Internetowym Koncie Pacjenta, jednak prawdopodobnie pozostaje mało znana i rzadko wykorzystywana.
Badanych zapytano także, czy udział w badaniach profilaktycznych i zdrowy styl życia powinny wpływać na wysokość składki zdrowotnej. Za takim rozwiązaniem opowiada się 43 proc. respondentów. Przeciw jest 24,9 proc., a aż 32,1 proc. nie zajmuje jednoznacznego stanowiska.
Poparcie dla takiego rozwiązania rośnie wraz z dochodem i wykształceniem. Autorzy badania zwracają jednak uwagę, że prowadzenie zdrowego stylu życia nie zależy wyłącznie od indywidualnych decyzji. Znaczenie mają także dochody, warunki pracy, miejsce zamieszkania czy dostęp do świadczeń.
Dołożyć z budżetu państwa
Respondenci nie mają wątpliwości, że system potrzebuje pieniędzy. Znacznie mniej zgodni są jednak co do tego, skąd powinny one pochodzić. Najczęściej wskazywanym źródłem dodatkowego finansowania jest budżet państwa. Takiej odpowiedzi udzieliło 42,8 proc. badanych. 39,2 proc. opowiada się za podatkiem od używek, czyli alkoholu, papierosów i e-papierosów. Kolejne 35,3 proc. wskazuje na wyrównanie zasad opłacania składki zdrowotnej dla różnych grup zawodowych, w tym rolników, służb mundurowych oraz osób prowadzących działalność gospodarczą. 27,4 proc. respondentów popiera podatek od niezdrowej żywności i napojów słodzonych, a 22 proc. – dodatkowe dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne. Znacznie mniej zwolenników ma podwyższenie składki zdrowotnej dla wszystkich. Takie rozwiązanie wskazało 13 proc.
Wyższa składka za krótsze kolejki?
Inaczej wyglądają odpowiedzi, gdy wzrost składki zostanie bezpośrednio powiązany z poprawą jakości i dostępności leczenia. 36 proc. badanych deklaruje, że byłoby gotowych płacić więcej w zamian za lepszą ochronę zdrowia. Przeciwnego zdania jest 35,3 proc. respondentów. 16,9 proc. zajmuje stanowisko neutralne, a 11,8 proc. nie ma zdania.
Zdaniem autorów raportu wynik ten trzeba zestawić z wcześniejszą oceną sposobu wykorzystywania środków publicznych. Pacjenci mogą dostrzegać potrzebę większego finansowania systemu, ale jednocześnie nie być przekonani, że kolejne pieniądze faktycznie przełożą się na krótsze kolejki i lepsze leczenie. Gotowość do ponoszenia wyższych kosztów zależy więc także od zaufania do instytucji zarządzających systemem.
Płace do kontroli
W badaniu pojawiło się również pytanie o wynagrodzenia w publicznej ochronie zdrowia. 64,9 proc. respondentów uważa, że powinny być one w większym stopniu regulowane przez państwo. Przeciwnego zdania jest 14,8 proc.
Autorzy raportu wiążą ten wynik z szerszym oczekiwaniem większej kontroli nad sposobem wydawania środków publicznych. Państwo jest postrzegane nie tylko jako podmiot, który powinien zapewnić pieniądze na ochronę zdrowia, ale również jako gwarant przejrzystych zasad ich wydawania.
Badanie dotyczyło także odpowiedzialności samych pacjentów. 14,2 proc. respondentów przyznało, że w ciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło im się nie pojawić na umówionej wizycie bez jej odwołania. 19,8 proc. nie wykorzystało przepisanych lub wykupionych leków refundowanych. Jeszcze większy odsetek dotyczył bezpłatnych szczepień. 34,2 proc. respondentów zadeklarowało, że nie skorzystało z proponowanego darmowego szczepienia, np. przeciw grypie. Jednocześnie to właśnie nieodwoływanie wizyt jest przez Polaków uznawane za najbardziej szkodliwe zachowanie. Wskazało je 63,2 proc. badanych.
Potrzebna większa przejrzystość
Z badania wyłania się więc krytyczny obraz publicznej ochrony zdrowia. Polacy nadal powszechnie z niej korzystają, ale jednocześnie wielu z nich płaci za leczenie prywatnie, przede wszystkim po to, by szybciej uzyskać świadczenie. Nisko oceniają dostęp do specjalistów i sposób wydawania publicznych pieniędzy, choć znacznie większym zaufaniem darzą samych lekarzy i farmaceutów niż instytucje zarządzające systemem. Chcą także większego finansowania ochrony zdrowia, ale niekoniecznie poprzez podniesienie powszechnej składki.
Jak wskazują autorzy raportu, trwałe poparcie dla zmian może zależeć nie tylko od wysokości nakładów, ale także od większej przejrzystości systemu i pokazania pacjentom, na co trafiają dodatkowe pieniądze.