Reklama
Rozwiń
Reklama

Bar parkuje nocą przed klubem

Kupili starego busa, trochę parówek, hamburgerów. I tak otworzyli pierwszy w stolicy bar na kółkach, który co weekend zatrzymuje się pod klubami

Aktualizacja: 05.11.2007 03:59 Publikacja: 05.11.2007 03:57

Bar parkuje nocą przed klubem

Foto: Rzeczpospolita

Noc z soboty na niedzielę. Wybija północ. Kluby przy ul. Dobrej pękają już w szwach. A to dopiero początek nocnego szaleństwa w jednym z najpopularniejszych zagłębi klubowych w stolicy.

– Tu impreza trwa do rana – mówi Natalia (nie chce podać nazwiska).

Jeszcze niedawno razem z bratem Pawłem była stałym bywalcem klubów. Teraz rodzeństwo nie tyle zrezygnowało z nocnego życia, co postanowiło zrobić na nim interes – i uruchomić pierwszy w mieście ruchomy bar.

– Kupiliśmy mercedesa busa z 1984 r. z całym zapleczem gastronomicznym – opowiada dziewczyna, która na co dzień pracuje jako dekoratorka wnętrz. A że takie pojazdy to u nas rzadkość, auto trzeba było sprowadzić aż z Niemiec.

– Nie chcieliśmy, by kojarzono nas ze zwykłym barem, w którym za ladą stoi niemiła pani w białym fartuchu – mówi dziewczyna. O pomoc w dekoracji samochodu rodzeństwo poprosiło więc zaprzyjaźnionych grafficiarzy. Ci namalowali na pomarańczowym pojeździe m.in. pin-up girls.

Reklama
Reklama

– Ochrzciliśmy nasz interes Crazy Parooffka i z lekką niepewnością wyruszyliśmy w miasto – dodaje Natalia, podając hot-doga kolejnemu klientowi stojącemu w kolejce do zaparkowanego przy Dobrej baru.

Jej brat Paweł, architekt, nie nadąża już z wydawaniem dań. Ich cena nie przekracza siedmiu złotych. Zainteresowanie jest duże, tym bardziej że w menu znajdują się nie tylko klasyczne barowe potrawy.

– To jedno z niewielu miejsc, gdzie jak nocą złapie głód, można zjeść coś wegetariańskiego, na przykład vegatortillę – zauważa Magda, jedna z klientek.

– A do tego nie trzeba się nachodzić – bar sam podjeżdża do ciebie – śmieje się jej chłopak.

Natalia i Paweł od niespełna miesiąca co weekend wyruszają w takie nocne podróże. – Ruch zaczyna się po godzinie 23 – mówi dziewczyna. Nie wszyscy jednak od razu coś zamawiają. Są tacy, których bardziej niż jedzenie interesuje samo auto. – Najtrudniej jest wytłumaczyć kupującym i obserwatorom, że już zamykamy, bo czas jechać dalej – mówi dziewczyna. – Dlatego już postanowiliśmy uruchomić kolejny bar na kółkach.

Ciepłe dania rodzeństwo sprzedaje nie tylko w Śródmieściu, lecz także na Woli – parkują pod Dobrą Karmą i Radiem Luxemburg. Niedługo będzie ich można spotkać również przed klubami na Pradze. Dyskusja na temat tekstu na blog.rp.pl/warszawa

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama