Reklama

Persepolis ****

Świetna animacja dla dorosłych. „Persepolis” błyskotliwie łączy prostotę czarno-białego rysunku z wyrafinowaną ironią i wzruszającym osobistym tonem filmu o dojrzewaniu

Publikacja: 24.01.2008 00:39

Persepolis ****

Foto: Gutek Film

Marjane Satrapi – ilustratorka i autorka komiksów – urodziła się w 1969 roku w Teheranie w inteligenckiej rodzinie. Jednak ze względu na burzliwe przemiany w kraju (rewolucję ajatollaha Chomeiniego, która obaliła szacha, i krwawą wojnę między Iranem a Irakiem) w 1984 roku wyjechała do Europy, by ostatecznie osiąść we Francji. Po latach na emigracji (między 2000 a 2004 rokiem) Satrapi stworzyła autobiograficzną powieść graficzną „Persepolis”, w której opowiedziała o swoim dzieciństwie w Iranie i pierwszych latach na obczyźnie. Sukces jej książki sprawił, że wraz z Vincentem Paronnaud zdecydowała się przenieść ją na duży ekran.

Poznajemy więc codzienne perypetie małej Marjane (Lopes), gdy marzy, że zostanie prorokinią i sprawi, by wszyscy ludzie byli dobrzy. Później widzimy ją już jako zbuntowaną nastolatkę, która mimo kontrolowania moralności przez fundamentalistów słucha zafascynowana muzyki Bee Gees i Iron Maiden.

Te pełne niezwykle celnych obserwacji obyczajowych sceny skontrastowane zostały z grozą wojny, a także bezwzględnością reżimu wobec wolnomyślicielskiej rodziny Marjane. I tu ujawnia się przejmujący dramat filmu – by pozostać sobą i nie dać się stłamsić, dziewczyna za namową rodziców (Deneuve i Abakarian) opuszcza kraj. Ta część „Persepolis” jest opowieścią o poszukiwaniu wewnętrznej wolności. Losy bohaterki na emigracji – przede wszystkim towarzyszące jej poczucie wyobcowania – układają się zaś w refleksję nad ceną, jaką przyszło zapłacić Marjane za wolność.

Ożywiony komiks ogląda się znakomicie – baśń miesza się z grozą, satyra z liryzmem. Forma filmu przełamuje wszelkie bariery – polityczne, religijne i kulturowe – które mogłyby sprawić, że biografia Satrapi byłaby zbyt hermetyczna dla widzów. Jej życie nabiera dzięki temu uniwersalnego wymiaru.

Marjane potrafi nasycić fabułę przejmującą nostalgią za utraconą ojczyzną, którą kontruje przewrotnym poczuciem humoru – inteligentnie wykpiwa autorytarny Iran, ale dowcipnie krytykuje także świat Zachodu. Ta mieszanka stanowi o wyjątkowości „Persepolis”. Mimo że jest to czarno-biała historia, zawiera w sobie mnóstwo odcieni...

Reklama
Reklama

Kiedyś kino żyło w symbiozie z literaturą. Panowało przekonanie, że tylko wielka epika może dostarczyć filmowcom interesujących tematów, które warto przedstawić na dużym ekranie.

„Persepolis” Marjane Satrapi ostatecznie obala to przekonanie – dziś w miejsce prozy coraz śmielej wkracza komiks. Oczywiście w Hollywood już dawno odkryto siłę oddziaływania komiksowych superbohaterów na wyobraźnię widzów. Za oceanem powstały serie o przygodach m.in. Supermana i Batmana. Jednak dopiero w ostatnich latach dostrzeżono, że komiks to nie tylko obrazki, ale też materiał do stworzenia czegoś więcej niż efektowne kina akcji.

W 2001 roku Terry Zwigoff zrealizował film „Ghost World” na podstawie komiksu Dana Clowesa. Ta opowieść o dwóch zblazowanych i cynicznych nastolatkach była przewrotną historią o dojrzewaniu i poszukiwaniu sensu życia. Rok później Sam Mendes skorzystał z twórczości Maksa Allana Collinsa i na kanwie „Drogi do Zatracenia” nakręcił epicki dramat gangsterski z Tomem Hanksem w roli głównej.

W 2005 roku „Historia przemocy” – komiks Johna Vagnera i Vince’a Locke’a – posłużyła Davidowi Cronenbergowi do stworzenia wstrząsającego studium mrocznych instynktów człowieka.

Filmowcy chętnie sięgają także po powieści graficzne Franka Millera („Sin City”, „300”), którego styl rysunków przenoszą bezpośrednio na ekran. Efekt jest olśniewający.

Animacja dla dorosłych. Francja 2007, reż. Marjane Satrapi, Vincent Paronnaud, wyk. Chiara Mastroianni, Catherine Deneuve, Danielle Darrieux, Gabrielle Lopes

Reklama
Reklama

Atlantic, Kinoteka, Multikino Ursynów, Muranów, Silver Screen Puławska, Wisła

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama