Reklama
Rozwiń
Reklama

Staw: owszem, ale już bez tlenu

Miasto planuje modernizację pl. Grzybowskiego. Nie uwzględniło w niej jednak Dotleniacza

Publikacja: 21.02.2008 01:46

Staw: owszem, ale już bez tlenu

Foto: Rzeczpospolita

– Dotleniacz był instalacją czasową, nie widzę powodu, by do niego wracać – mówi Anna Stasiewicz, wicedyrektor Zarządu Terenów Publicznych, który zlecił już realizację projektu modernizacji skweru. – Non stop ktoś musiał go pilnować. Nie wiem, czy dlatego, że urządzenia były tak drogie, czy dlatego, że tak wadliwe. Zresztą staw będzie, tylko inny.

– Jak to inny? – pytają oburzeni mieszkańcy, którzy już pół roku temu zabiegali o ponowną instalację oczka autorstwa Joanny Rajkowskiej. Choć początkowo pomysł stworzenia stawu z ozonowaną wodą i liliami wodnymi wydawał im się absurdalny, szybko przyzwyczaili się do spędzania tu wolnych chwil. A artystka, znana już m.in. z projektu palmy przy rondzie de Gaulle’a, dostała za Dotleniacz liczne nagrody.

Staw, który stał się turystyczną atrakcją Warszawy, został sfinansowany m.in. przez Ministerstwo Kultury i sponsorów (w sumie ponad 170 tys. zł). Jeszcze jesienią wydawało się, że ratusz docenił pomysł. Na spotkaniu z mieszkańcami dyrektor Biura Kultury Marek Kraszewski, sekretarz miasta Adam Leszkiewicz oraz przedstawiciele ZTP zapewniali, że zrobią wszystko, by Dotleniacz, wiosną już na stałe wrócił na miejsce. Słowa nie dotrzymali, a o planach modernizacji dowiedzieli się od nas. – Nie dysponuję tym terenem, ale chcę zachować Dotleniacz – mówi Kraszewski i zapowiada, że w tym tygodniu spotka się w tej sprawie z burmistrzem Śródmieścia, a następnie z zarządem ZTP. – Musimy się nauczyć prezentowania sztuki w przestrzeni miasta i szanowania głosów mieszkańców – deklaruje.

Tymczasem pierwsze prace budowlane, związane m.in. ze stworzeniem nasypu od strony ul. Twardej czy kwietników, mają się zacząć jesienią. Wszystko zgodnie z wytycznymi konserwatora, który nie życzy sobie żadnych zabudowań przed kościołem Wszystkich Świętych, gdzie stał Dotleniacz.

Zapowiadany przez Stasiewicza nowy staw ma być więc bliżej ul. Grzybowskiej. – Stworzymy miejsce kameralne, które spełni podobną rolę jak Dotleniacz – uważa wicedyrektor ZTP. Oczko ma zdobić niewielka fontanna. – Wszyscy na pewno będą z niego zadowoleni – dodaje.Joanna Rajkowska o likwidacji stawu dowiedziała się od „Rz”. Była zaskoczona.

Reklama
Reklama

Przetrzeć uliczne szlaki

Jednym z pierwszych projektów w przestrzeni pub- licznej Warszawy była postawiona w 2001 r. palma na rondzie de Gaulle’a. Początkowo, tak jak Dotleniacz, była projektem tymczasowym. Pomimo problemów z biurokracją udało się ją pozostawić. Choć do tej pory wzbudza sprzeczne emocje warszawiaków, na stałe wpisała się w krajobraz miasta.

Ikoną miasta i jedną z atrakcji na szlaku turystycznym stolicy były też różowe jelenie. Świecące rzeźby po trzech latach zniknęły jednak ze skweru na Powiślu. Zdemontowano je pod koniec ubiegłego roku w wyniku sprzeczki autorek z fundacją opiekującą się plastikowymi zwierzętami.

Uwagę przechodniów artyści nadal jednak przyciągają coraz odważniejszymi działaniami. Latem ubiegłego roku powstały murale – plaże na kamienicy przy Brzeskiej i ogrodzeniu fabryki przy Zajęczej, a na Polu Mokotowskim siedzenia – kamyki.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama