[b]„Miejski ogród zoologiczny w Warszawie. Czynny codziennie w dni powszednie i święta. Bilety kosztują 15 i 10 zł” – usłyszałem w słuchawce, gdy dodzwoniłem się do centrali zoo. I nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie to, że automatyczną sekretarką był pan.[/b]
[b]Dr Andrzej Kruszewicz:[/b] A co w tym dziwnego? W swojej komórce, która jest już także publiczna niemal jak telefon do zoo, też jestem automatyczną sekretarką.
[b]Wiem. Tam pan nagrał: „Mówi automatyczny sekretarz dr. Kruszewicza. Dr Kruszewicz jest bardzo zajęty, bo męczy jakiegoś ptaka”. Ale jest zasadnicza różnica między żartem na komórce a publiczną centralką w zoo. To tak, jakby sama pani prezydent Warszawy włączała się na centralce ratusza.[/b]
Było tak. Trzeba było zmienić stare nagranie, bo nie było podanych numerów wewnętrznych do działów. W ten sposób odciążamy centralkę. Bo proszę sobie wyobrazić, że ludzie potrafią zadzwonić i zapytać, czy jeśli ogród jest czynny w dni powszednie i święta, to czy znaczy, że w niedzielę też.
[b]Ale dlaczego padło na pana? [/b]
Nikt nie chciał.
[b]?[/b]
Pani z centrali, która wcześniejszy komunikat nagrała, ma urlop. A nikt w zoo się nie kwapił, by to przeczytać. A więc sam się za to wziąłem. Chodziło o to, żeby ktoś to w miarę przyzwoicie przeczytał.
[b]I jak?[/b]
Na razie zostanie. Być może to zmienimy, gdy pani z centralki wróci z urlopu.
[ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/393568.html" "target=_blank]Czytaj też w "Życiu Warszawy"[/link][/ramka]