[b]RZ: Czy w Afryce odprawia się msze za zwycięstwo?[/b]
[b]Wojciech Albiński:[/b] Boże broń. Tam ludzie mają dystans do życia i piłki nożnej nie traktują ze śmiertelną powagą. To po prostu ulubiona rozrywka tłumów, a mecz zwykle przeradza się w ludowy festyn. I nie ma znaczenia, czy zawodnicy grają na klepisku czy w blasku reflektorów.
[b]Pana synowie kończyli szkoły w RPA. Czy w college’u grali w piłkę?[/b]
Ależ tam nie było drużyn futbolowych! Grywało się w krykieta, tenisa i, rzecz jasna, w rugby – sport dla prawdziwych mężczyzn.
[b]Futbol był mniej prestiżowy?[/b]
Inaczej: pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Przed godz. 18 nie pija się alkoholu. A słodkiego wina nie pija się nawet po 18. I dokładnie na tej samej zasadzie nie grywało się w futbol. Dlaczego? Nie wiem. Po prostu takie są obyczaje. Trzeba było znać te wszystkie niuanse, bo na tej podstawie klasyfikowano człowieka. Śmieszne, prawda?
[b]Czy to się zmieniło?[/b]
Tak, bo do college’ów chodzi teraz więcej czarnoskórych. W latach 70., gdy do szkół uczęszczali moi synowie, w klasie był jeden Afrykanin. Teraz Afrykanie stanowią połowę, czasem są w większości...
[b]To za apartheidu do szkoły dla białych mógł chodzić czarny?[/b]
Jeśli był z zagranicy. Wtedy miał inny status.
[b]A więc myślenie w rodzaju: „obcy znaczy lepszy”?[/b]
Coś w tym rodzaju. To czarni spopularyzowali futbol, był on zawsze namiętnością rdzennej ludności Afryki. Boisko znajdowało się przy każdej dzielnicy dla czarnoskórych. Oczywiście, w niczym nie przypominało profesjonalnego stadionu, na którym biali grywali w rugby. Boisko do futbolu było raczej skromne, zwykle pozbawione murawy. Po bokach stały proste ławy dla kibiców.
[b]Nie boi się pan, że RPA nie wykorzysta szansy, jaką jest organizacja mundialu?[/b]
Dlaczego miałoby się im nie udać? Dawali sobie już radę z podobnymi wyzwaniami. Żeby daleko nie szukać: w roku 1995 organizowali mistrzostwa świata w rugby i wygrali je. Rok później byli gospodarzami Pucharu Narodów Afryki. I proszę sobie wyobrazić – znowu sukces. Realizowali też inne ambitne plany, które wymagają organizacyjnego kunsztu. Pobudowali piękne autostrady, z czym do tej pory nie poradził sobie pewien czterdziestomilionowy kraj z Europy. Jedyne, czego się można obawiać, to zamieszek.
W RPA następuje bowiem gwałtowny podział społeczeństwa na biednych i bogatych. Kolor skóry nie ma tu znaczenia.
[b]Ale gospodarka stoi nieźle...[/b]
Poza tym są jeszcze bogactwa mineralne. Prawdziwy skarbiec... Przyczyna leży gdzie indziej. Ciągle przybywa emigrantów z Mozambiku, Zimbabwe. Nie są wykwalifikowani i nie wiadomo, gdzie ich zatrudnić. Miejmy nadzieję, że podczas MŚ odpowiednie służby zapanują nad sytuacją.
[b]Drużyna RPA ma szanse na zwycięstwo?[/b]
Johannesburg leży na wysokości 1800 m n.p.m., więc rywalom nie będzie łatwo się zaaklimatyzować. Myślę jednak, że to nie będzie jedyna broń zespołu w zielono-złotych koszulkach.
[b]Mogą być groźni?[/b]
Choćby z tego powodu, że RPA ma dobry system szkolenia piłkarzy. Obozy treningowe, prawdziwe boiska, umiejętne zarządzanie talentami. Pewnie tak jak w Polsce...
[b]Błagam pana![/b]
Może faktycznie przesadziłem. W Afryce nie trzeba specjalnie pracować nad szybkością zawodników, bo oni biegają szybko z natury. Poza tym: jak oni biegają!
Z radością, lekkością.
A nie tak jak nasi, którzy tydzień wcześniej stracili piwny brzuch.
[b]Ale żadna z afrykańskich drużyn nie wygrała dotąd mistrzostw świata.[/b]
To z grzeczności wobec organizatorów. Niech pan zwróci uwagę na ich takt i wrodzoną kulturę.
[b]A nie jest czasem tak, że po osiągnięciu pierwszych sukcesów tracą motywację? [/b]
Przesadnie bym na to nie liczył. Ten mundial może być dla Afryki przełomowy.
[b]Komu pan będzie kibicował?[/b]
A czy my tam gramy?
[b]Obawiam się, że nie.[/b]
Cóż, pewnie i tak nikt by nie zauważył... W takim razie nie mam problemu: całym sercem będę za RPA.