„To były kaszaloty” – tak marszałek Bronisław Komorowski relacjonował swoje spotkanie z paniami służącymi w duńskiej marynarce podczas rozmów ze studentami Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Rzeszowie w maju 2009 r.
Wypowiedź przypomniał w weekend Fakt.pl. Podchwyciły ją plotkarskie portale.
– Z całą pewnością nie jest to sformułowanie, które powinno paść w wykonaniu kandydata na prezydenta RP – ocenia Krystyna Łybacka (SLD).
Przedstawicielki organizacji kobiecych zażądały przeprosin.
– Oczekuję, że Komorowski za obraźliwe słowa przeprosi i zmieni swoją postawę wobec kobiet oraz język, jakim się do nich zwraca – mówi „Rz” Joanna Piotrowska z portalu Feminoteka.pl.
– U wszystkich kandydatów widać brak wrażliwości na sprawy kobiet, ale szczególnie jest to zauważalne u Komorowskiego – twierdzi prof. Magdalena Środa, etyk z UW. Jej zdaniem poważniejszym problemem niż wypowiedź sprzed roku jest „systemowa polityka lekceważenia kobiet, którą reprezentuje Komorowski”.
– To była niefortunna wypowiedź. Nie wiem, co zrobi marszałek. Na pewno niebawem spotka się z kobietami i sprawa zostanie wyjaśniona – zapowiada poseł Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu kandydata PO.