Dopingowi na stadionowych trybunach czy w Strefie Kibica towarzyszy duży hałas. Czy może nam zaszkodzić?
Dr Edward Ślączka:
Kibicowaniu towarzyszy hałasowanie i nie da się tego uniknąć. Nie jest to jednak obojętne dla zdrowia. Ale nie demonizujmy. Kłopoty ze słuchem mogą się pojawić po długotrwałym narażeniu na hałas. Na stadionach dźwięki, choć są natężone, rozchodzą się w przestrzeni, przez co są mniej szkodliwe, poza tym te naprawdę głośne są krótkotrwałe. Zagrażające tony emitują głównie trąbki, ale tych nie wolno wnosić na stadiony.
Ale kibice trąbią na wuwuzelach poza stadionami. Ich poziom hałasu przyrównuje się do startującego odrzutowca.
Takie trąby generują duży poziom hałasu, który już może być szkodliwy. Kontakt bezpośredni może zakończyć się urazem akustycznym, spowodować uszkodzenia ucha wewnętrznego. Taka fala dźwiękowa i ewentualnie towarzysząca jej zmiana ciśnienia może doprowadzić do perforacji błony bębenkowej.
Co powinno zaniepokoić?
Może być tak, że słyszeć będziemy w uszach szumy, gwizdy. Stanie się tak, gdy niepotrzebnie narazimy się na kontakt z natężonym hałasem. Zdrowe ucho, którego układ nie jest uszkodzony, powinno szybko dojść do siebie. Gdy niepokojące objawy nie miną przez dobę czy dwie, trzeba iść do lekarza.
Warto nabyć ochronniki słuchu tłumiące głośne dźwięki?
Trudno wyobrazić sobie stosowanie tego typu zabezpieczeń w trakcie meczu. Przydatne są dla osób pracujących w przemyśle emitującym wysoki poziom hałasu.