Reklama

Jeszcze nie jest za późno

Gospodarka przestrzenna nie wymaga kopernikańskiego przewrotu ani terapii szokowej. Potrzebuje przede wszystkim jasnej wizji, uporu i konsekwencji.

Aktualizacja: 01.06.2015 11:24 Publikacja: 31.05.2015 16:58

Janusz Sepioł

Janusz Sepioł

Foto: Rzeczpospolita

Przestrzeń jest odbiciem naszej tożsamości, a kształt krajobrazu pochodną cywilizacyjnego poziomu społeczeństwa. Jeśli ktoś w to wierzy, to z ciężkim sercem przychodzi mu pisać o polskiej przestrzeni: o chaosie, wszechobecnej pleśni reklam, dominacji ogrodzeń i zamkniętych osiedli, drenowaniu historycznych centrów metropolii z tradycyjnych miejskich funkcji i mieszkańców, bezkształcie suburbanizacji...

Coraz trudniej o diagnozę przyczyn każdego z tych zjawisk. Czy to konsekwencja obiektywnych trendów? Pochodna zaniechania przez państwo jego regulacyjnej funkcji? Wynik nieudolności lokalnych władz? A może najzwyklejsza korupcja albo prostactwo?

Degradacja krajobrazu kulturowego naszych miast i wsi dokonuje się przy obojętności większości Polaków, braku zainteresowania wiodących mediów i niechęci elit politycznych do wprowadzenia jakichkolwiek nowych regulacji. Właśnie zbiera swoje żniwo przekonanie, że zagospodarowanie przestrzenne jest domeną wolności, swobodnej gry sił rynkowych i pochodną prawa własności. Zlikwidowano w ostatnich czasach nawet zawód urbanisty. O miastach nie dyskutują zresztą już dziś urbaniści – ciężar debaty wyraźnie przesunął się w stronę środowisk miejskich aktywistów. Jestem pełen uznania dla ich zaangażowania, ale nie wierzę, że są oni w stanie sprostać wyzwaniom stojącym przed miastami.

Poprawa jakości otoczenia wymaga zasadniczych zmian w systemie myślenia o gospodarce przestrzennej i podjęcia znacznego trudu legislacyjnego. To regulacje są bowiem warunkiem koniecznym, choć na pewno niewystarczającym. Wywołują sprzężenie zwrotne z naszymi wartościami i postawami, a w konsekwencji – decyzjami i działaniami, które znajdują następnie odbicie w otoczeniu.

Zmiany powinny objąć m.in.:

Reklama
Reklama

- opodatkowanie terenów zmieniających charakter z rolnego na budowlany – brak tego mechanizmu prowadzi do wyznaczania gigantycznych rezerw pod zabudowę, od razu po przekwalifikowaniu stają się one przedmiotem gry inwestycyjnej, co pogłębia proces rozpraszania zabudowy;

- ścisłe związanie planowania z nową regulacją podziału gruntów (parcelacją) – plany zagospodarowania przestrzennego nie poprawiają porządku geodezyjnego, a to oznacza, że chaos w podziale gruntów generuje poprzez zabudowę chaos w przestrzeni;

- wyposażenie gmin w prawo do uchwalania lokalnych przepisów urbanistycznych regulujących przede wszystkim sprawy jakościowe (kształty, kolory, materiały, formy) i standardy urbanistyczne (dostępność, warunki obsługi, limity terenów zielonych etc.);

- zmuszenie gmin do sporządzania planów miejscowych tylko na miarę swoich możliwości inwestycyjnych – praktykowane dziś otwieranie nowych terenów zabudowy bez środków na realizację zaplanowanej infrastruktury technicznej i społecznej to prosta recepta na tworzenie slumsów;

- wprowadzenie mechanizmów ocen jakościowych projektów przyszłych zamierzeń budowlanych – dziś jedynie konserwator ma dziś prawo korygować bądź odrzucać konkretne projekty budowlane, a administracja architektoniczna jest całkowicie pozbawiona możliwości wpływania na kształt architektury, przez co jej działalność to biurokratyczna mordęga i kosztowna fikcja;

- radykalne ograniczenie stosowania instytucji WZiZT (warunków zabudowy i zagospodarowania terenu) poprzez np. bardziej rygorystycznie stosowaną zasadę dobrego sąsiedztwa, ograniczenie czasu ważności decyzji itp.;

Reklama
Reklama

- wprowadzenie regulacji (np. limitów powierzchniowych, opłat) dotyczących reklamy zewnętrznej – musimy zedrzeć z Polski ten kolorowy „liszaj";

- rozszerzenie katalogu inwestycji celu publicznego, zwiększające szanse na optymalne lokalizacje ważnych przedsięwzięć czy usług publicznych.

W środowisku architektów i urbanistów dominuje dziś dość defetystyczne przekonanie, że na zmiany jest za późno, że przegraliśmy bitwę o polską przestrzeń. Dlatego tak ważne są pierwsze oznaki nowej jakości myślenia o przestrzeni, potwierdzonej stopniowym wprowadzaniem kolejnych regulacji. Gospodarka przestrzenna nie wymaga bowiem kopernikańskiego przewrotu ani terapii szokowej. Potrzebuje przede wszystkim jasnej wizji, uporu i konsekwencji w jej realizacji.

Autor jest architektem i urbanistą, senatorem RP

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama