- Zatrzymany usłyszy prawdopodobnie zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia – mówi Sławomir Konieczny, rzecznik lubuskiej policji.
Funkcjonariusze, którzy pilnują porządku na Przystanku Woodstock dostali zgłoszenie o zatruciu para młodych ludzi.
Kobieta i mężczyzna w wieku 20 i 25 lat w stanie zagrożenia życia przewiezieni zostali do szpitala w Kostrzynie.
Okazało się, że oboje pili alkohol, a później zażyli też środek chemiczny o nazwie GBL. - Substancja ta dostępna w handlu, ale służy do czyszczenia metalu. Przyjmowanie tego środka może spowodować jednak silne zatrucie połączone z niewydolnością układu oddechowego – tłumaczy policjant.
Funkcjonariusze próbowali ustalić skąd para miała GBL. Okazało się, że sprzeda je ten środek 22-letni mieszkaniec Opola.
Mężczyzna został już zatrzymany. - Teraz gromadzimy materiał dowodowy, który to potwierdzi. Najprawdopodobniej zatrzymany opolanin w najbliższym czasie usłyszy zarzut sprowadzenie zagrożenia dla życia i zdrowia pary – mówi Konieczny.
Policjant dodaje, że zarówno kobieta jak i jej partner dzięki staraniom lekarzy z Kostrzyna odzyskali przytomność.
Jerzy Owsiak, jeszcze przed startem 21. edycji festiwalu mówił, że organizatorzy będą bezwzględnie traktować osoby, które będą psuły zabawę. - Zostawcie wszystkie złe rzeczy w domu i przyjeżdżajcie do nas rozbrojeni, ale uzbrojeni w radość i w przekonanie, że możecie się z nami świetnie bawić - mówił Jerzy Owsiak.