Reklama

Jan Kulma, czyli warto być przyzwoitym

Notka w Wikipedii dotycząca zmarłego w piątek Jana Kulmy jest imponująca. Nie powstydziłby się tej objętości i Adam Mickiewicz i Józef Piłsudski. Tego drugiego Jan Kulma poznał zresztą osobiście jako dziecko.

Aktualizacja: 30.08.2019 22:33 Publikacja: 30.08.2019 22:28

Jan Kulma, czyli warto być przyzwoitym

Foto: Fot. WOK, Jarosław Budzyński

Jan Kulma był człowiekiem nietuzinkowym, wielobarwnym. Kiedy przed kilkoma miesiącami robiłem z nim długi wywiad do "Plusa Minusa" z okazji przypadającej w tym roku 75 rocznicy Powstania Warszawskiego przyznał, że bardzo bawi go, gdy niektórzy nazywali go człowiekiem niezłomnym. „Kiedyś czułbym się z tego dumny, teraz, gdy ten przymiotnik został skutecznie ośmieszony brzmi to jak obelga”. Kulma zawsze był szczery w swych opiniach. Miał dusze filozofa, słuch absolutny muzyka, patrzył na świat jak reżyser, a swym długim, bo niemal 97 –letnim życiem udowodnił, ze hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie są tylko pustym frazesem.

Przeczytaj w "Plus Minus": Jan Kulma: W czasie Powstania nie było życia codziennego

Powiedział kiedyś: Godzę się pokornie na zmianę czasów i obyczajów, ale proszę uprzejmie, aby nie zmieniano historii moich zaprzeszłych czasów i moich zaprzeszłych obyczajów. A ponieważ zakłamanie historii stało się dziś obowiązującą prawdą, więc pomyślałem, że warto […] upomnieć się o prawdę, którą osobiście przeżyłem.

Wyreżyserował ponad 20 sztuk teatralnych i oper, był żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego filozofem i pisarzem, współzałożycielem Warszawskiej Opery Kameralnej, i jak zawsze podkreślał mężem poetki Joanny Kulmowej. W 2003 roku odbierali z dumą Ogólnopolską  Nagrodę Artystyczną „za żarliwość w poszukiwaniu sensu życia, głębokiej radości życia i nadziei”.

Choć Jan Kulma urodził się w 1922 roku, to często podawana jest data 1927, W fałszywej kenkarcie „odmłodzono” go, o pięć lat, aby nie został wcielony do Ludowego Wojska Polskiego po wyjściu z Powstania Warszawskiego.

Reklama
Reklama

W konspiracji był m.in. jednym z łączników przenoszących przesyłki do placówki Delegatury Rządu na Kraj w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Laskach, w której kapelanem był ksiądz Stefan Wyszyński, późniejszy kardynał i Prymas Polski. W czasie Powstania Warszawskiego należał do plutonu 125, brał udział w walkach o Ogród Botaniczny i gmach gestapo przy Szucha. Po wojnie studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, a okres krakowski wywarł na nim wielkie piętno, w szczególności dzięki uczestnictwu w wykładach tak wybitnych postaci jak Władysław Tatarkiewicz, Roman Ingarden, Władysław Heinrich, czy Stefan Szuman. Jak zaznaczył, „nie udzielili mu oni niestety oczekiwanej odpowiedzi na pytania o sens życia”.

W czasie pobytów w Krynicy wraz z kolegami założył teatr lalkowy. Swą przyszłą żonę poetkę Joannę poznał w czasie spotkania z łódzkimi pisarzami. Tam miał przekonywać słuchaczy, że warto pisać dla teatrów lalkowych.

Wkrótce Jan i Joanna Kulmowie pobrali się, stając się nierozłączną parą twórców, określanych jako „osobni i przekorni, obdarzeni wielką pogodą ducha, jasnością postawy wobec świata i czasu, który upływa”
Jan Kulma był humanistą i nonkonformistą. Kiedy pojawiły się sytuacje, że jako reżyser musiałby ulegać  naciskom władz i PRLowskiej  cenzury wraz z żoną wyjechali do Strumian koło Szczecina, gdzie założyli tzw Rodzinę Strumińską rodzaj domu pracy twórczej zajmującego się też wychowaniem młodych w duchu prawdy i niezakłamanej historii. „Była to – jak sam mówił - sztafeta pokoleń, niekończące się przesłanie piękna, mądrości i dobroci, procentujące powinnością stawania w prawdzie i przywoływania głosu tych, których jesteśmy sukcesorami.

Foto: Fot. WOK, Jarosław Budzyński

Zawierali umowy na realizację inscenizacji w różnych miastach Polski, a Joanna Kulmowa publikowała kolejne tomiki wierszy, pisała powieści, tłumaczyła libretta oper, wykonywała korekty. Oboje byli zainteresowani „myśleniem o myśleniu” oraz filozofią, w tym myślami Epikura i jego zasadami etycznymi – poznawaniem istoty szczęścia.

W czasie stanu wojennego Kulmowie dali schronienie „ekipie remontowej” – grupie ukrywających się opozycjonistów. Jan Kulma współpracował z przywódcami Solidarności (ze Szczecina i innych miast). Zarabiał na utrzymanie w kościołach, w których był organistą, a żona śpiewała na ślubach Ave Maria. W tym czasie założyli parafialny chór dziecięcy i zespół wokalno-teatralny, który występował również w Watykanie, na zaproszenie Jana Pawła II.

Reklama
Reklama

Ostatnie lata spędzili w Warszawie. Joanna na skutek nieuleczalnej choroby przeniosła się do prowadzonego przez zakonnice domu opieki. Po jej śmierci schorowany Jan postanowił zlikwidować ich wspólne mieszkanie i przenieść się na to samo miejsce co jego żona by – jak mi mówił w tym samym pokoju i łóżku co ona  dożyć ostatnich dni .

Kilka miesięcy przed śmiercią Jan Kulma odwiedził Warszawską Operę Kameralną, Obecna jej dyrektor Alicja Węgorzewska którą, jak twierdził traktował zawsze jak córkę urządziła w foyer izbę pamiątek pn Ściana Joanny i Jana Kulmów. Kulma Patrzył ze wzruszeniem na zgromadzone tu pamiątki a zaglądając do niewielkiego bufetu powiedział: Tu powinna być pijalnia czekolady.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama