Generał Roman Polko – były dowódca GROM-u – w ostrych słowach odniósł się do wypowiedzi sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha, który podważył zaangażowanie państw NATO w działania bojowe podczas misji w Afganistanie.

Kontrowersyjne wystąpienie szefa Pentagonu. „Może pięć krajów wniosło wkład”

Szef Pentagonu Pete Hegseth wystąpił w sobotę na Uniwersytecie Tennessee w Knoxville, gdzie przemawiał do kadetów programu ROTC (Reserve Officers’ Training Corps) oraz rekrutów. W trakcie spotkania opowiadał o swoim doświadczeniu wojskowym, w tym o służbie w Afganistanie, którą odbywał w stopniu kapitana.

Przywołując wspomnienia z tego okresu, opisał wizytę w kwaterze NATO w Kabulu. Jak relacjonował, znajdowały się tam flagi około 50 państw zaangażowanych w sojusz i misję ISAF. Hegseth określił ten widok jako symbol współpracy międzynarodowej. – To był piękny widok: 50 różnych krajów wnoszących wkład w sojusz NATO i misję ISAF w tym regionie – zaznaczył.

Jednocześnie amerykański sekretarz obrony stwierdził, że liczba państw faktycznie uczestniczących w walkach była znacznie mniejsza. Jak ocenił, „może pięć” krajów „wniosło swój wkład”, a „w rzeczywistości pod koniec misji w operacjach bojowych brały udział raczej tylko jeden lub dwa kraje”.

Czytaj więcej

Spór o udział NATO w Afganistanie. Radosław Sikorski odpowiada sekretarzowi obrony USA

Gen. Roman Polko oczekuje reakcji prezydenta Karola Nawrockiego. „To skandal"

W rozmowie z „Faktem” do słów szefa Pentagonu odniósł się gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM. 

– To niesamowite, że po kompromitacji prezydenta Trumpa w tej samej sprawie, gdy brytyjscy i włoscy przywódcy zdecydowanie zwrócili uwagę na kłamliwą narrację, administracja amerykańska ponownie wraca do wyśmiewania sojuszników i umniejszania ich roli – powiedział gen. Polko. – To ponowne deptanie grobów żołnierzy, którzy zginęli podczas tych misji, wspierając Amerykanów. To także umniejszanie roli Polaków. Byliśmy z Amerykanami począwszy od Kosowa, przez Afganistan, aż po Irak. To skandaliczna wypowiedź – zaznaczył wojskowy. 

Były dowódca jednostki GROM odniósł się także do tego, że słowa Hegsetha skrytykował szef MSZ Radosław Sikorski. – Rozumiem, że dobre stosunki międzynarodowe są ważne, a Stany Zjednoczone są dla nas istotnym partnerem. Jednak w takich sytuacjach należy zabrać głos, używając odpowiednich, dyplomatycznych słów, i upomnieć się o polskich żołnierzy – ocenił gen. Polko. 

Zdaniem wojskowego w pierwszej kolejności zareagować powinien prezydent Karol Nawrocki jako zwierzchnik Sił Zbrojnych. – Jeśli rzeczywiście troszczy się o żołnierzy – zauważył. – Powinien zareagować również minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz – dodał były dowódca GROM-u. 

Polko ocenił także, że brak zdecydowanej reakcji może sprzyjać utrwalaniu nieprawdziwego obrazu zaangażowania Polski w misje wojskowe. – Żyjemy w trudnych czasach i potrzebujemy ludzi, którzy potrafią upomnieć się o swoje w sposób rozsądny. Jeśli nie będziemy tego robić, podobne wypowiedzi będą się powtarzać, a amerykańska opinia publiczna może uznać, że Polacy rzeczywiście nie odegrali żadnej roli podczas tych misji – powiedział wojskowy w rozmowie z „Faktem”. 

Czytaj więcej

Adam Bielan o słowach Pete’a Hegsetha. „Mam nadzieję, że nie o Polskę chodziło”

Drwiny ze skrótu ISAF. To nie pierwsza taka wypowiedź w USA

W sobotę Pete Hegseth podczas spotkania z kadetami na Uniwersytecie Tennessee w Knoxville wspominał służbę w Afganistanie, twierdząc, że jedynie „może pięć, a właściwie bliżej jednego lub dwóch” państw sojuszniczych było zaangażowanych w „operacje kinetyczne”. Hegseth dodał, że w armii żartowano, że akronim nazwy międzynarodowych sił w Afganistanie – ISAF – tak naprawdę oznaczał „I Saw Americans Fighting” (Widziałem, jak Amerykanie walczyli).

Nie był to pierwszy komentarz Hegsetha kpiący z postawy państw sojuszniczych w Afganistanie. Podobnie drwiąco skrót ISAF rozwijał w ubiegłym roku, co również spotkało się z krytyką. 

Reakcje wywołały też późniejsze wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który twierdził, że sojusznicy Ameryki w Afganistanie „pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu”.

Czytaj więcej

Gen. Polko ostro o Trumpie. „To, co robi, uderza w nasze bezpieczeństwo”

Polacy w Afganistanie. Jak wyglądała misja?

Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) zostały powołane w 2001 r., po zamachach terrorystycznych z 11 września w Stanach Zjednoczonych.

W kluczowym okresie operacji służyło w nich około 130 tysięcy żołnierzy reprezentujących ponad 40 państw.

W działaniach uczestniczyli również polscy żołnierze. Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie funkcjonował w latach 2002–2021. W tym czasie przez jego szeregi przewinęło się ponad 33 tysiące żołnierzy i pracowników wojska. Udział Polski w misji wiązał się z wykonywaniem zadań związanych między innymi z zapewnianiem bezpieczeństwa na wyznaczonych obszarach kraju.