Materiał powstał we współpracy z BDO
Firmy ubezpieczeniowe muszą mieć aktuariuszy. Czy to ma sens? Czy AI nie jest w stanie dobrze i efektywnie ocenić ryzyka?
Ma sens. Aktuariusze w firmie wykonują pracę, która daleko wykracza poza dotychczasowe kompetencje AI. Sztuczna inteligencja wspiera naszą pracę, jest narzędziem, które coraz bardziej wchodzi do różnych procesów, do różnych procedur, ale nie jest w stanie zastąpić aktuariusza.
To jaka może być rola AI w aktuariacie?
Na przykład do wspierania obliczeń. W tej chwili pisanie kodów do różnego rodzaju środowisk oprogramowania jest dużo łatwiejsze i bardziej dostępne dla dużo szerszej liczby osób, w tym szerszej liczby aktuariuszy, niż było to przed narzędziami AI.
W jakim stopniu rozwiązania dotyczące AI są już wdrożone, jeżeli chodzi o branżę ubezpieczeniową?
W moim obszarze – niezbyt szeroko. Jest to obszar raportowy, więc podlega on bardzo skrupulatnemu nadzorowi i audytowi. AI nie jest jeszcze na tyle wiarygodna, żeby zakłady ubezpieczeniowe powierzały sztucznej inteligencji obliczenia, którymi ja się zajmuję. Natomiast wiem, że koledzy z drugiego obszaru, którym się zajmuję aktuariat, już zaczynają używać narzędzi do prognozowania przyszłej składki. Czyli to, ile płacimy za ubezpieczenia, zaczyna być już liczone z uwzględnieniem narzędzi AI.
Czy klient powinien być świadomy, że zostały użyte narzędzia sztucznej inteligencji przy obliczaniu na przykład jego składki?
Myślę, że tak. Nie ma potrzeby ukrywania tego faktu. Im więcej transparentności w branży, tym lepiej zarówno dla nas, jak i dla klientów. I nie uważam, żeby jakkolwiek taka informacja była szkodliwa. Sam chciałbym wiedzieć, kupując ubezpieczenie, jak to zostało policzone.
Czy klient może mieć pretensje, że zostało użyte narzędzie AI zamiast człowieka?
Przypuszczam, że jest to konieczność, z którą klient będzie się coraz częściej spotykał, nie tylko w obszarze ubezpieczeń. AI będzie wchodzić w coraz więcej obszarów życia. Przypuszczam, że na przykład lekarze będą używać narzędzi sztucznej inteligencji wspomagających diagnostykę czy terapię. Inne bardzo ważne obszary naszego życia również będą wspierane przez AI. Składka ubezpieczeniowa nie powinna być więc tutaj największym problemem.
Jak wygląda kwestia regulacji dotyczących użycia AI w branży ubezpieczeniowej?
Nie spotkałem się jeszcze w swoim obszarze z konkretnymi regulacjami, które byłyby wdrożone do używania narzędzi AI. Natomiast uważam, że są potrzebne. Im szerszy będzie zakres użycia sztucznej inteligencji, tym większa stanie się potrzeba regulacji – tak jak jest to w przypadku obecnie używanych klasycznych narzędzi w branży.
W jakiej sferze dotyczącej ubezpieczeń regulacje w kontekście AI uważa pan za potrzebne?
Na pewno w sferze szacowania cen. A także wszędzie tam, gdzie klient bezpośrednio będzie się stykał z narzędziami AI. Tam regulacje będą potrzebne.
Jaka będzie przyszłość? Czy człowiek w aktuariacie jest zagrożony wykluczeniem?
Nie sądzę, aby człowiek w aktuariacie był zagrożony wykluczeniem. Wręcz przeciwnie – uważam, że rozwój sztucznej inteligencji może sprawić, że rola aktuariusza stanie się jeszcze bardziej interesująca i strategiczna.
Warto przypomnieć sobie, jak zmieniła się nasza praca wraz z upowszechnieniem komputerów. Nie sprawiły one, że aktuariusze przestali być potrzebni. Dały nam natomiast narzędzia, dzięki którym mogliśmy wykonywać coraz bardziej złożone obliczenia, analizować większe zbiory danych i budować bardziej zaawansowane modele. Dziś stoimy przed podobną zmianą, choć jej tempo i skala mogą być znacznie większe.
Sztuczna inteligencja pozwoli nam zautomatyzować wiele powtarzalnych czynności, przyspieszyć analizę danych, testowanie scenariuszy czy identyfikowanie zależności, których dostrzeżenie tradycyjnymi metodami byłoby znacznie trudniejsze. Dzięki temu aktuariusze będą mogli poświęcać więcej czasu na to, co stanowi największą wartość naszej profesji – interpretację wyników, ocenę ryzyka, formułowanie rekomendacji i wspieranie zarządów w podejmowaniu decyzji biznesowych.
Nie możemy jednak zapominać, że nawet najbardziej zaawansowany algorytm nie zastąpi profesjonalnego osądu, doświadczenia i odpowiedzialności człowieka. Model może wskazać określony wynik, ale to aktuariusz musi ocenić, czy przyjęte założenia są racjonalne, czy dane są wiarygodne i czy otrzymane rezultaty mają uzasadnienie w rzeczywistości gospodarczej. Jest to szczególnie istotne w świecie, w którym mierzymy się z coraz większą niepewnością, zmianami demograficznymi, klimatycznymi i ekonomicznymi.
Oczywiście nasz zawód będzie ewoluował. Coraz większego znaczenia nabiorą kompetencje technologiczne, umiejętność krytycznej oceny modeli AI oraz łączenia wiedzy matematycznej z rozumieniem biznesu. Nie oznacza to jednak końca zawodu aktuariusza, lecz zmianę charakteru jego pracy.
Przyszłość aktuariatu widzę więc nie jako rywalizację człowieka z technologią, ale jako współpracę, w której AI zwiększa nasze możliwości, a człowiek nadaje wynikom sens i bierze odpowiedzialność za podejmowane decyzje.
Materiał powstał we współpracy z BDO