Zbliża się koniec bezpłatnego korzystania z niemieckich autostrad przez zagraniczne auta osobowe. Roczna winietka ma dla nich kosztować 130 euro.
Opłata ma zacząć obowiązywać od początku 2016 roku.
Propozycja rządu federalnego została ujawniona w czwartek wieczorem, a decyzja została podjęta wyraźnie pod wpływem Bawarczyków, którzy od dawna domagali się wprowadzenia opłat za korzystanie z sieci niemieckich autostrad. — CSU — koalicjant partii kanclerz Angeli Merkel wskazywał, że takie opłaty powinny zostać wprowadzone, skoro bez problemu pobierają je Austriacy.
— Spowodowanie, że cudzoziemcy będą płacić za korzystanie z naszych autostrad, to po prostu uczciwe rozwiązanie — tłumaczył minister transportu Niemiec, Alexander Dobrindt. Wskazał jednocześnie, że wpływy z takich opłat pomogą w utrzymaniu i remontach sieci autostrad niemieckich.
Program wprowadzenia opłat nazywany jest w Niemczech „ opłatą infrastrukturalną", która ma wesprzeć finansowanie robót publicznych w tym kraju, a zdaniem ministra model wykorzystania pieniędzy osób, które tych autostrad używają zyskuje dzisiaj w Europie coraz większą popularność.
Nie wiadomo jeszcze jakie będzie stanowisko Unii Europejskiej w tej kwestii. Na razie Bruksela uważa, że jest jeszcze zbyt wcześnie na stwierdzenie, czy wprowadzenie opłat dla cudzoziemców łamie unijne przepisy.
— Musimy ocenić ostateczny tekst ustawy wprowadzającej opłaty — mówiła we czwartek Helen Kearns, rzeczniczka komisarza ds transportu. W ustawę przewidziane jest, że kwotę 130 euro niemieccy właściciele aut osobowych będą sobie mogli odliczyć od płaconego podatku drogowego. Bezpłatne autostrady stały się jednym z silnych bodźców do rozwoju niemieckiej gospodarki po II wojnie światowej, stworzyły także impuls do dynamicznego rozwoju przemysłu samochodowego.
O tym, że Niemcy wprowadzą płatne autostrady było wiadomo od dłuższego czasu, niewiadomą pozostawało tylko: Ile i od kiedy? Data się oddalała z powodu nacisków ze strony niemieckiego klubu zmotoryzowanych ADAC, który dzisiaj liczy 18 mln członków. Ale w 2005 r. Niemcy wprowadziły opłaty dla ciężarówek przejeżdżających przez ich terytorium, kiedy okazało się, że po rozszerzeniu Unii Europejskiej gwałtownie wzrósł transport drogowy.
Minister transportu, Alexander Dobrindt wywodzi się z CSU, partii, która wprowadzenie płatnych autostrad postawiła jako warunek swojego wejścia do rządu Angeli Merkel.
— Wprowadzenie opłat za korzystanie z autostrad nie jest niczym innym, jak spełnieniem naszych zobowiązań wobec koalicjanta — mówiła we czwartek kanclerz Merkel. Oczekuje się, że ściąganie opłat z cudzoziemców przyniesie 3,7 mld euro wpływów. Zdaniem ministra Dobrindta koszty administrowania tymi opłatami sięgną 195 mln euro, 3 mld euro zostaną zwrócone niemieckim kierowcom. W ostatecznym rozliczeniu niemiecki budżet zyska 500 mln euro dodatkowych wpływów.
O niemieckich autostradach mówiła w swoim ostatnim wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej" Christine Lagarde, dyrektor generalna Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
— Niemcy mają większe możliwości fiskalne niż inne kraje, sektor prywatny zwiększa wynagrodzenia, co jest pożądane natomiast inwestycje publiczne i/lub prywatne, mające na celu finansowanie infrastruktury byłyby mile widziane. Nie mówię o budowaniu nowych autostrad, lecz o inwestycjach w ich konserwację i modernizację; Niemcy nie wydawali ostatnio dużo na infrastrukturę transportową. Podobnie jak w USA i innych krajach, stan sieci drogowej tam się pogarsza. Zwiększenie nakładów jest więc uzasadnione. Niemcy zamierzają przeznaczyć 0,2 procent PKB na ten cel w ciągu najbliższych 4 lat. MFW sądzi, że mogliby wydać dodatkowe 0,5 procent PKB rocznie w tym okresie. Pomogłoby to i Niemcom i przyczyniłoby do ożywienia w Europie - mówiła Christne Lagarde.
Teraz wszystko wskazuje na to, że do tych programów infrastrukturalnych ostro przyłożą się cudzoziemcy.