W latach 90. XX wieku Głuszkow pracował dla rosyjskiego oligarchy Borisa Bieriezowskiego.
Gdy Bieriezowski popadł w konflikt z Putinem i uciekł na Wyspy, Nikołaj Głuszkow został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy i oszustwa. Po odsiedzeniu 5 lat został zwolniony w 2004 roku i wyjechał do Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymał azyl polityczny.
Głuszkow w 2011 roku zeznawał w Wielkiej Brytanii w procesie, który Bieriezowski wytoczył zaprzyjaźnionemu z Kremlem Romanowi Abramowiczowi. Bieriezowski oskarżał Abramowicza o oszustwo na skalę 5 mln dolarów.
Proces zakończył się uniewinnieniem Abramowicza. Sąd odrzucił roszczenia Bieriezowskiego.
Po procesie Bieriezowski zniknął z życia publicznego. W marcu 2013 roku znaleziono go martwego w domu jego byłej żony w Berkshire. Śledztwo wykazało, że Rosjanin popełnił samobójstwo, ale i Głuszkow, i inni znajomi Bieriezowskiego wątpili w to orzeczenie.
Po jego zgonie Głuszkow w rozmowie z Guardianem wprost mówił o tym, że śmierć Bieriezowskiego jest równie tajemnicza jak śmierć byłego rosyjskiego agenta Aleksandra Litwinienki, otrutego polonem.
- Borys Bieriezowski został uduszony. Nie wierzę w jego samobójstwo - mówił wówczas.
Ciało Głuszkowa zostało znalezione wczoraj wieczorem w jego londyńskim domu. Przyczyny śmierci nie są jeszcze znane.