Ambasador Markus Potzel zaprosił niedawno do ambasady w Kabulu afgańskich oficjeli i dziennikarzy. I powiedział im: Nie wierzcie w to, co słyszycie o Niemczech. Przynajmniej nie we wszystko. Afgańskie telewizje dużo informują o życzliwym przyjęciu uchodźców, co jest miłe, ale to nie znaczy, że każdy może się przeprowadzić do Niemiec – stwierdził Potzel cytowany przez agencję Reuters.
Prawda jest taka, że tylko co trzeci ze starających się Afgańczyków uzyskał w Niemczech azyl.
Akcję zniechęcania prowadzi nie tylko placówka w afgańskiej stolicy. Także ambasada niemiecka w Bejrucie, stolicy Libanu, w którym jest ponad milion uchodźców z sąsiedniej Syrii, przekonuje, że nie wszystko, co się o Niemczech mówi, jest prawdą.
Na stronie internetowej ambasady i na Facebooku opublikowano sprostowanie krążących po regionie plotek, rozsiewanych przez „przemytników ludzi i źle poinformowane media".
Uwaga! Przemytnicy kłamią. To są przestępcy i nimi pozostaną. Wykorzystują cierpienie uchodźców. Nie są też odpowiednim źródłem wiedzy na temat sytuacji w Europie – pisze ambasada.
I demaskuje trzy kłamstwa. Po pierwsze nie jest prawdą, że Niemcy wysyłają do Libanu i Turcji (gdzie też jest mnóstwo syryjskich uchodźców) statki, które zabierają uciekinierów.
Po drugie nie jest prawdą, że w Niemczech przyjęto nowy program przyjmowania uchodźców.
Po trzecie – wbrew pogłoskom ambasada nie przyjmuje wniosków o azyl.
Ambasada w Bejrucie zaprzecza też, że Niemcy przyjmą w tym roku 800 tysięcy uchodżców. To liczba spodziewanych przybyszów do tego kraju – wyjaśnia.