W tym tygodniu w ogrodzie zoologicznym Dvůr Králové piłą łańcuchową odcięto róg pierwszego z kilkunastu miejscowych nosorożców, by chronić życie zwierzęcia przed kłusownikami, którzy dla cennych rogów posuwają się do atakowania w europejskich zoo.

- Lepszy bezrogi nosorożec niż martwy – tłumaczy serwisowi rp.pl Andrea Jiroušová z ogrodu Dvůr Králové.

Zabieg trwał godzinę, był bezbolesny (rogi składają się głównie z keratyny, jak ludzkie włosy czy paznokcie), ale odbył się w znieczuleniu ogólnym, by uzyskać pewność, że zwierzę się nie poruszy.

Decyzja kierownictwa czeskiego zoo to echo marcowego ataku grupy przestępców, którzy wdarli się do prywatnego zoo pod Paryżem i pozbawili życia a potem rogu nosorożca imieniem Vince.

To nie odosobniony przypadek, bo policja wysyłała już w podobnej sprawie ostrzeżenia do brytyjskich zoo, a różne grupy przestępcze kradły rogi z wystaw, muzeów i zamków. Cena rogu nosorożca przewyższa bowiem cenę kokainy czy złota i sięga ćwierć miliona złotych za kilogram.

Mimo braku naukowo potwierdzonych właściwości leczniczych jest wykorzystywany na potrzeby tradycyjnej medycyny azjatyckiej i do produkcji afrodyzjaków.

W efekcie nosorożce są jednym z najbardziej narażonych na wyginięcie gatunków dużych ssaków lądowych na Ziemi. Występują już niemal wyłącznie w parkach narodowych, rezerwatach i ogrodach zoologicznych. Jednak nawet tam nie są bezpieczne.

Śladem czeskiego zoo zamierza pójść belgijskie Pairi Daiza. Polskie na razie nie planują odcinania rogów. - Nasz Pawilon Nosorożców usytuowany jest w centrum zoo, całość terenu jest chroniona, a zwierzęta są na noc zamykane w budynku – podkreśla Alina Kloska ze śląskiego ogrodu.