Jak pisze Reuters nie ma informacji, by któryś z protestujących doznał urazu w wyniku incydentu. Po tym, jak cysterna się zatrzymała, maszerujący wyciągnęli z niej kierowcę i pobili go - podaje agencja powołując się na świadków wydarzenia.

Cysterna miała zbliżać się do protestujących trąbiąc. Znajdujący się na drodze pojazdu uczestnicy marszu rozproszyli się, zanim cysterna się zatrzymała.

Policja, która wkrótce później pojawiła się na miejscu incydentu, aresztowała kierowcę, który został zabrany do szpitala z obrażeniami nie zagrażającymi jego życiu.

- Incydent tylko podkreślił jak niestabilną sytuację mamy tutaj - mówił gubernator Minnesoty, Tim Waltz, na konferencji prasowej. Waltz dodał, że nie zna motywacji kierowcy cysterny.

W sobotę w USA pojawiło się nagranie, na którym widać było jak w Nowym Jorku radiowóz wjeżdża w grupę protestujących, którzy rzucają w samochód różnymi przedmiotami - przypomina Reuters.

Zamieszki po śmierci Floyda trwają w USA od sześciu dni.