Do katastrofy doszło ok. godz. 14. W budynku na rogu ul. Sienkiewicza i Tuwima w Łodzi trwały prace remontowe. Robotnicy wymieniali m.in. okna na dwóch wyższych kondygnacjach. W czasie prac zawaliła się jedna ze ścian.

Na miejsce przyjechało dziesięć zastępów straży pożarnej. Trwa przeszukiwanie gruzowiska. Na miejsce ściągnięto też psy, do szukania ludzi.

W czasie, gdy doszło do katastrofy, w budynku, jak wynika ze wstępnych informacji, było pięć osób. Trzy z nich wydostały się z gruzów samodzielnie, dwie wyciągali strażacy. Jeden z robotników trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Usłyszałem ogromny huk. Opuścić budynek mogłem dopiero po podstawieniu drabiny przez strażaków – opowiadał jeden z robotników, którego ewakuowali strażacy.

Z powodu katastrofy zamknięto część ulicy Sienkiewicza. Na miejscu jest też inspektor budowlany, który będzie oceniał stan kamienicy.

Strażacy przeszukali już budynek - nikogo więcej nie znaleźli. Teren katastrofy został zabezpieczony. Przez całą noc będzie go pilnować policja i straż pożarna. Inspektor budowlany wyłączył kamienicę z użytkowania. Zachodnia część budynku najprawdopodobniej zostanie rozebrana.

Sprawą katastrofy zainteresowała się sama premier Beata Szydło. Na Twitterze powiadomiła, że sprawę monitoruje szef MSWiA Mariusz Błaszczak.