23-latek został zatrzymany w sobotę 9 stycznia około godziny 19. Był w grupie legitymowanych przez policję osób, stojących na Place du Nord w nieprzepisowo licznej grupie.

Uciekającego 23-latka dogonili funkcjonariusze, po czym przewieźli go na komisariat, gdzie miał zostać przesłuchany.

Do przesłuchania nie doszło, bo, jak twierdzi policja, młody człowiek zemdlał. Został przewieziony do szpitala, gdzie o 20.22 zmarł.

Według prawnika rodziny zmarłego, Alexisa Deswaefa, młody mężczyzna po utracie przytomności przez pewien czas  leżał na ziemi, zanim policjanci zdecydowali się wezwać pogotowie.

- Tych kilka minut mogło być kluczowe dla uratowania życia Ibrahimy - powiedział Deswaef.

Rodzina zmarłego i jej adwokat spotkali się dziś z prokuratorem. Prokuratura wydała komunikat, w którym zapewnia, że zostaną wykorzystane wszystkie metody, aby wyjaśnić, co zaszło na komisariacie.

Prokuratura wyznaczyła lekarza orzecznika, który przeprowadzi badania pod katem toksykologii i sekcję zwłok.

Policja wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Dziś przed komisariatem, gdzie zmarł Ibrahima, zebrało się około 500 osób, mimo że burmistrz dzielnicy Saint-Josse-ten-Noode, Emir Kir, zezwolił na demonstrację z udziałem tylko 100 osób.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Początkowo demonstracja przebiegała spokojnie, ale około godziny 16 kilka osób zaczęło rzucać w policjantów kamieniami i petardami. Policja kilkakrotnie użyła armatek wodnych.

Organizatorzy demonstracji usiłowali uspokoić agresywnych uczestników, ale sytuacja wymknęła się spod kontroli - wybito szyby w radiowozach, w kilku miejscach podłożono ogień.

Nie wiadomo na razie, czy ktoś został zatrzymany, ani czy ktokolwiek ucierpiał.