Jak informuje BBC do awarii windy doszło w piątek w jednym z najwyższych wieżowców w Chicago. Gdy dźwig był na 95. piętrze zerwała się jedna z lin i winda zaczęła spadać. Zatrzymała się dopiero na 11. piętrze. W kabinie znajdowało się podczas awarii sześć osób, w tym kobieta w ciąży.
Czytaj także: Niemcy mają problem z windami. Jedna na sześć ma poważne wady
- Na początku myślałem, że zginiemy. Jechaliśmy na dół i w pewnej chwili poczułem, że zaczynamy spadać. Słychać było tylko "klak, klak, klak, klak" - opowiada turysta z Meksyku Jaime Montemayor.
Gdy winda się zatrzymała, uwięzione w niej osoby wysłały do swoich przyjaciół SMS-y, którzy wezwali służby ratunkowe. Żadna z osób na szczęście nie została ranna. Strażacy przez niemal trzy godziny wyciągali uwięzionych ludzi i musieli wybić wyjście w betonowej ścianie.
Według raportów, winda miała aktualny przegląd, który przeszła w lipcu. Wiadomo jedynie, że co najmniej jedna lina trzymająca windę się zerwała.