Wcześniej Informacyjna Agencja Radiowa informowała, że ostateczne wyniki badań DNA szyfranta powinny być znane około 20 maja.
Wczoraj w rozmowie z RMF FM prokurator generalny Andrzej Seremet przyznał, że nie ma pewności, iż badane ciało to szyfrant. Dał do zrozumienia, że badania kośćca potwierdzają, iż jest to zaginiony, lecz wykluczają to badania zębów.
Tymczasem portal Intelligence Online podtrzymuje swoją wersję, według której zaginiony polski szyfrant Stefan Zielonka żyje i jest doradcą chińskiego wywiadu w rejonie Szanghaju
Portal podał taką informację kilka dni przed wyłowieniem z Wisły zwłok, uznanych za ciało zaginionego szyfranta.
- Jestem niezwykle zaskoczony tym, że zwłoki są w takim stanie, iż nie można ich zidentyfikować, ale znalezione przy nich dokumenty są jak najbardziej czytelne - mówi redaktor naczelny portalu Philippe Vasset w rozmowie z RMF FM. I podejrzewa manipulację wojskowych służb specjalnych.
- To często stosowana metoda. Najbardziej znany przykład to wojenna operacja pod kryptonimem "Mielone Mięso". Anglicy umieścili na plaży niemożliwe do zidentyfikowania zwłoki z fałszywymi planami lądowania w Grecji, by zmylić hitlerowców - opowiada Vasset.
[ramka]Zielonka, 52-letni wojskowy szyfrant, pracownik Służby Wywiadu Wojskowego, zaginął w kwietniu 2009 r. Z domu na warszawskim Gocławiu wyszedł drugiego dnia świąt wielkanocnych. Jego zaginięcie zgłosiła żona. Służby informowały, że przyczyną zniknięcia były najprawdopodobniej problemy osobiste.
W marcu 2009 roku Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła szyfrantowi zarzut dezercji.
Zwłoki odnaleziono 27 kwietnia w warszawskim Wawrze, niedaleko Wału Miedzeszyńskiego. Aby ustalić, czy jest to ciało zaginionego szyfranta, zwłoki zostały poddane badaniom genetycznym.[/ramka]