Do aktywizacji osób mają zostać zaangażowane prywatne agencje zatrudnienia, bo ich skuteczność w znajdowaniu pracy jest wyższa. W resorcie pracy trwają prace nad nowelizacją ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.
– Chcemy też zwiększyć bezpieczeństwo osób wysyłanych do pracy za granicę. Agencje będą musiały prowadzić rejestry, a w nich zamieszczać dane podmiotów zatrudniających Polaków za granicą i dane osób wysyłanych. Będą musiały też poinformować o kosztach wyjazdu – zapowiedziała Alicja Wasilewska z Ministerstwa Pracy na wczorajszej konferencji „Aktywizacja nieaktywnych – przyszłość agencji zatrudnienia".
Pobieranie nielegalnych opłat to częste zjawisko. Tylko w zeszłym roku kontrolerzy inspekcji pracy odnotowali 119 takich przypadków. Łącznie skontrolowane agencje pobrały niezgodnie z prawem 63,3 tys. zł.
Urzędy chcą zmian
Urzędy pracy mają jednak inne pomysły na nowelizację ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Przede wszystkim chcą zaoszczędzić środki z Funduszu Pracy. Obecnie bezrobotni, którzy zdecydują się na przeszkolenie, dostają więcej pieniędzy.
– Wysokość stypendium zgodnie z ustawą wynosi miesięcznie 120 proc. zasiłku – mówi Magdalena Kosiec-Rykowska z Powiatowego Urzędu Pracy w Skarżysku-Kamiennej.
– Stawka stypendium wynosi więc za godzinę szkoleniową 8,15 zł – mówi Jolanta Tulkis z Powiatowego Urzędu Pracy w Białymstoku.
– Część osób jest bardziej zainteresowana wysokością stypendium niż wartością merytoryczną szkolenia, tym bardziej że stypendium przysługuje też za usprawiedliwione nieobecności na szkoleniu, np. zwolnienia lekarskie. Urząd nie może skreślić z listy osób nadużywających zwolnień lekarskich, co powoduje, że wiele miejsc na szkoleniach jest niewykorzystanych – mówi Monika Różycka-Górska z Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie. I dodaje, że stypendium powinno być wypłacane tylko za godziny uczestnictwa w zajęciach. Trzeba także umożliwić skreślanie z listy uczestników osób, które opuszczą więcej niż 20 proc. szkolenia. Dzięki takim zmianom efektywność stażów by wzrosła.
Obowiązek zatrudnienia po stażu
Zdaniem przedstawicieli urzędów pracy należałoby także wprowadzić obowiązek zatrudnienia bezrobotnego po stażu przez przynajmniej przez trzy miesiące.
– Zwiększyłoby to ich efektywność. Obecnie pracodawcy wolą brać kolejnego stażystę niż zatrudniać tego, który nabywał u nich doświadczenie zawodowe – komentuje Monika Różycka-Górska.
Potrzebna jest również inna zmiana. Ustawa o promocji zatrudnienia nazywa osobami w szczególnej sytuacji na rynku pracy bezrobotnych do 25. roku życia; długotrwale bezrobotnych; tych powyżej 50. roku życia; bez kwalifikacji zawodowych; samotnie wychowujących co najmniej jedno dziecko do siódmego roku życia, a także niepełnosprawnych. Takie osoby mogą być objęte działaniami specjalnymi, jak prace interwencyjne, roboty publiczne, staże. Bezrobotni z przedziału wiekowego 30–50 lat mają zatem małe szanse na działania specjalne. Muszą tkwić w rejestrze ponad rok, aby stać się długotrwale bezrobotnymi.
– Pracownicy urzędów pracy powinni mieć więcej swobody w doborze metod aktywizacji. Wszystko zależy od specyfiki regionu i sytuacji rodziny – mówi Dariusz Strzelec, specjalista ds. promocji zatrudnienia w Powiatowym Urzędzie Pracy w Radomiu. – W rodzinie, w której oboje rodzice nie ma pracy, sytuacja jest szczególnie trudna. Takie osoby powinny być kierowane na staże i do prac interwencyjnych, nawet gdy są bezrobotne krócej niż rok.
Konieczna jest także zmiana rozporządzenia w sprawie standardów i warunków prowadzenia usług rynku pracy.
– Zgodnie z tym rozporządzeniem minimalna liczba pracowników w urzędach pracy jest wyliczana według wzoru matematycznego. Naszym zdaniem dyrektor urzędu powinien mieć wpływ na zatrudnienie – mówi Jolanta Tulkis.
– To urzędy pracy znają najlepiej specyfikę lokalnych rynków pracy i faktyczne potrzeby osób korzystających z ich usług – mówi Magdalena Kosiec-Rykowska.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wójcik@rp.pl