Rz: W wyborach prezydenckich głosował pan korespondencyjnie.
Mariusz Paplaczyk, adwokat z Poznania: Tak się akurat złożyło, że nie mogłem wziąć osobistego udziału w tych wyborach. Miałem w tym samym czasie zaplanowany rejs. Postanowiłem więc skorzystać z możliwości, jaką daje Kodeks wyborczy, i zagłosować korespondencyjnie. Tak samo postąpili zresztą wszyscy jego uczestnicy, w sumie 20 osób.
Jak pan ocenia tę formę udziału w wyborach?
Nie spodziewałem się, że ta instytucja jest aż tak dobrze zorganizowana! Wniosek złożyłem elektronicznie, wysyłając do urzędu gminy po prostu e-mail. W ciągu trzech dni miałem już u siebie w domu pakiet wyborczy.
Czy samo sporządzenie wniosku w sprawie głosowania korespondencyjnego jest proste?
Jest to niezwykle proste, zwłaszcza że większość urzędów gmin udostępnia na swoich stronach gotowe formularze. Wystarczy zatem je wypełnić, wydrukować, podpisać, zeskanować i wysłać gminie. Nie trzeba się posługiwać ani podpisem elektronicznym, ani też profilem zaufanym na ePUAP.
Samo oddanie głosu jest chyba też bardziej komfortowe, skoro możemy to uczynić w domowym zaciszu.
Oczywiście. Głosując korespondencyjnie, mamy więcej czasu na dokładne przemyślenie swojej decyzji. A co więcej, podejmujemy ją, siedząc wygodnie na własnej kanapie. To zupełnie inna jakość niż głosowanie osobiste, w lokalu wyborczym, zwłaszcza że przez cały czas mamy przed oczami instrukcję, jak głosować.
Jak należy postąpić z wypełnioną w domu kartą do głosowania?
To również jest niezwykle proste. Wypełnioną kartę do głosowania należy włożyć do koperty oznaczonej jako „koperta do głosowania". Tę umieszczamy w kolejnej oznaczonej jako „przesyłka wyborcza". Następnie udajemy się na dowolną pocztę, aby pakiet nadać, bo nie możemy go tak po prostu wrzucić do skrzynki pocztowej.
Czy w przyszłości zamierza pan korzystać z możliwości głosowania korespondencyjnego?
Oczywiście, że tak. I wszystkim tę formę udziału w wyborach gorąco polecam! Jestem też przekonany, że upowszechnienie głosowania korespondencyjnego zwiększy frekwencję wyborczą. To o wiele lepsze rozwiązanie niż funkcjonujący np. w Belgii przymus wyborczy, którego niewykonanie jest zagrożone grzywną.
—rozmawiał Michał Cyrankiewicz