„Organ nie wykazał, że dyrektor dopuścił się zaniedbań” – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 29 września 2026 r. (syg. II OSK 2781/25), oddalając skargę kasacyjną ministra kultury w sprawie odwołania Roberta Kostry ze stanowiska dyrektora MHP. W uzasadnieniu orzeczenia, z którym jako pierwsza zapoznała się „Rzeczpospolita”, NSA podkreśla, że resort nie tylko nie udokumentował zarzucanych dyrektorowi naruszeń, ale nawet nie próbował powiązać niewykorzystanych dotacji i roszczeń wykonawcy z zaniedbaniami Kostry.

Czytaj więcej

Robert Kostro nie otworzy wystawy stałej w Muzeum Historii Polski

MKiDN: wyrok nie otwiera drogi do powrotu

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pytane przez „Rz” o tę sprawę przekazało, że wyrok NSA w sprawie dyrektora MHP jest „niezaskarżalny, prawomocny i kończy postępowanie sądowo-administracyjne”.

– Wyrok ten, jak i poprzedzający go wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie nie daje panu Robertowi Kostrze podstaw do żądania od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego przywrócenia na stanowisko dyrektora Muzeum Historii Polski ani do pracy w Muzeum – przekazał Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

3 miesiące wynagrodzenia

taką górną granicę odszkodowania wskazuje MKiDN

Rzecznik resortu dodał przy tym, że zgodnie z przepisami kodeksu pracy Kostro może żądać odszkodowania w wysokości wynagrodzenia za okres od dwóch tygodni do trzech miesięcy i nie niższej niż wynagrodzenie za okres wypowiedzenia.

Czytaj więcej

Porażka polityków PSL. Zwolniona dyrektorka wygrała w sądzie

Stanowiska zajmują następcy

Sprawa Kostry nie jest odosobniona i wpisuje się w szerszy spór dotyczący ochrony stabilności zarządzania instytucjami kultury. Np. 19 marca NSA, co opisywała „Rz”, uchylił akt odwołania Katarzyny Saks, którą 6 maja 2024 r. minister rolnictwa Czesław Siekierski pozbawił stanowiska dyrektora Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi. Korzystne orzeczenia uzyskali również m.in. Paula Lis-Sołoducha z Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, Dorota Janiszewska-Jakubiak z Instytutu Polonika czy Janusz Kotowski z Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

Sprawy te jednak pokazują, że wygrane przed sądami administracyjnymi nie kończą się dla dyrektorów instytucji kultury powrotem do pracy. Na ich miejsca powoływani są nowi szefowie, a wydane wyroki dotyczą jedynie legalności odwołania i jako takie nie zastępują rozstrzygnięcia o roszczeniach pracowniczych. Gdy stanowisko zajmuje już następca, spór o powrót musiałby wymagać porozumienia stron, co jest utrudnione z powodów politycznych. 

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
dr hab. Katarzyna Zalasińska, Katedra Prawa i Postępowania Administracyjnego WPiA UW

Odpowiedź na pytanie o praktyczne skutki wyroku NSA dla odwołanych dyrektorów instytucji kultury, bo nie jest to odosobniona sytuacja, wymaga szerszego komentarza, ponieważ sprawa ta jest na styku trzech gałęzi prawa: prawa administracyjnego, prawa pracy i prawa cywilnego. Wyrok NSA, dotyczący legalności zaskarżonego aktu w przedmiocie odwołania, determinuje przede wszystkim dalsze skutki, które występują już na gruncie pozostałych przepisów i pozostają poza kognicją sądów administracyjnych. Stwierdzenie przez sąd administracyjny nieważności aktu odwołującego dyrektora muzeum działa ex tunc, a więc z mocą wsteczną. W praktyce oznacza to, że traktujemy tę sytuację jakby do odwołania nie doszło, gdyż przyjmujemy, że nie istnieje akt odwołujący. Stąd osoba odwołana może mieć chociażby roszczenie o zapłatę zaległego wynagrodzenia. Wyrok sądu administracyjnego nie reaktywuje bowiem stosunku pracy, ponieważ on nigdy nie został przerwany. Stwierdzenie przez sąd administracyjny nieważności aktu o odwołaniu dyrektora muzeum lub wydania tego aktu z naruszeniem prawa otwiera również drogę do odpowiedzialności odszkodowawczej na rzecz odwołanego i stanowi w postępowaniu przed sądem powszechnym swoisty prejudykat, zarówno w sprawach o odszkodowanie, o których mowa w art. 417(1) k.c., ale również tych wynikających z prawa pracy. Oczywiście osobny problem powstaje, tak jak w omawianym przypadku, gdy na stanowisko dyrektora została już powołana nowa osoba. Skutek wyroku sądu administracyjnego wywołuje niewątpliwe zamieszanie i problem do rozstrzygnięcia po stronie organizatora, który w obowiązującym stanie prawnym jawi się jako węzeł gordyjski, którego przecięcie możliwe jest tylko poprzez porozumienie stron lub zmianę przepisów, która będzie jednak działać na przyszłość.

NSA: resort nie wykazał odpowiedzialności Kostry

Sprawa sięga 24 września 2024 r., gdy ministra kultury Hanna Wróblewska odwołała Kostrę przed końcem jego kadencji, zarzucając mu naruszenie przepisów. Najważniejsze zarzuty dotyczyły niewykorzystania części dotacji na budowę i wyposażenie muzeum oraz niewłaściwego nadzoru nad inwestycją, który miał przyczynić się do sporu z generalnym wykonawcą i jego wielomilionowych roszczeń.

Po skardze Kostry 7 sierpnia 2025 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił akt odwołania. Uznał, że resort kultury nie uzasadnił należycie zarzutów i nie przedstawił dokumentacji pozwalającej ocenić, czy dyrektor rzeczywiście naruszył prawo. Dodał też, że nie jest rolą sądu doszukiwanie się w aktach ewentualnych uchybień obciążających skarżącego, lecz to do MKiDN należało precyzyjne wskazanie naruszeń.

Czytaj więcej

Kontrowersyjna decyzja minister kultury, w środowisku muzealników wrze

NSA podtrzymując to stanowisko, zwrócił uwagę, że ministerstwo kultury nie wyjaśniło, dlaczego spór MHP z generalnym wykonawcą i zgłaszane przez niego wielomilionowe roszczenia miałyby obciążać Kostrę.

„Organ nie podjął nawet próby wykazania związku przyczynowego między tymi zdarzeniami a odpowiedzialnością skarżącego, np. czy wynikają z jakichś jego konkretnych zaniedbań. Organ nie odniósł się do stanowiska skarżącego, który w toku postępowania sądowego wskazywał na brak swojej winy i podawał obiektywne przyczyny powstałych opóźnień, które powodowały niewykorzystanie całości środków przeznaczonych na dany rok. Nie określił też, jakie są konkretnie roszczenia generalnego wykonawcy, jakich sum dotyczą i dlaczego uważa, że powstały z winy skarżącego” – głosi uzasadnienie.

Ponadto NSA stwierdził, że opis „przykładowych” naruszeń jest „nieprecyzyjny i nie zawiera wykazania związku przyczynowego pomiędzy opóźnieniami w budowie muzeum czy roszczeniami inwestora a odpowiedzialnością dyrektora muzeum”. Przeciwnie, okazało się nawet, że w dokumentach przedstawionych sądowi znajdowały się pozytywne oceny gospodarowania pieniędzmi.

W uzasadnieniu NSA stwierdził też, że akt odwołania „zawiera niepełny opis okoliczności faktycznych i niewystarczający opis okoliczności prawnych”, tymczasem tylko pełne i precyzyjne opisanie naruszeń jest niezbędne do dokonania kontroli legalności tego aktu. Sąd zwrócił też uwagę na to, jak powinny być weryfikowane tak poważne zarzuty dotyczące wydatkowania publicznych pieniędzy.

Czytaj więcej

Michał Płociński: Polityczne sterowanie kulturą. To ma być ta liberalna normalność?

Kostro: za bezprawne odwołanie powinno być realne odszkodowanie

W rozmowie z „Rz” Robert Kostro podkreśla, że w znanych mu podobnych przypadkach MKiDN nie wykonuje korzystnych dla odwołanych dyrektorów orzeczeń. W jego ocenie, po prawomocnym uchyleniu aktu odwołania, powinien wrócić na stanowisko dyrektora MHP, a jeśli to niemożliwe, to powinien otrzymać odszkodowanie, które odpowiada faktycznym stratom i niezrealizowanym zobowiązaniom wynikającym z podpisanej umowy.

– Ustawowa rola kontraktów dyrektorskich miała stabilizować instytucje kultury i uniezależniać je od arbitralnych decyzji polityków. Żeby taką rolę pełnić, zerwanie umowy powinno być trudne, a organ założycielski musi ponosić realną odpowiedzialność za naruszenie prawa w tym zakresie. Nieuczciwe i niesprawiedliwe jest jednostronne zrywanie kontraktu bez prawa drugiej strony do uzyskania rekompensaty odpowiadającej realnym stratom i utraconym dochodom, które realnie wynikałyby z takiej umowy – ocenia. Wyjaśnia też, że dyrektor, podejmując zobowiązania finansowe, np. dotyczące edukacji dzieci, zmiany mieszkania albo biorąc kredyt na samochód, zakłada, że będzie pracował przez okres, na który został powołany.

Ponad 2 lata

upłynęło między odwołaniem Kostry a wyrokiem NSA oddalającym kasację ministra

W jego ocenie kontrakt dyrektorski ma również wymiar cywilnoprawny, ponieważ skoro organizator może nakładać obowiązki wykraczające poza prawo pracy, powinien też ponosić odpowiednio szerszą odpowiedzialność.

Kostro dodaje też, że dotychczas sądy pracy przyznawały odwołanym dyrektorom co najwyżej odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia, co często nie rekompensuje strat bezpośrednio związanych z utratą pracy, w tym zwykle czasowym bezrobociem i koniecznością nagłego przeorganizowania życia zawodowego i rodzinnego, tymczasem wygrana przed sądem administracyjnym powinna pozwalać na dochodzenie dalej idących roszczeń.

– Rozumiem, że wyrok może być trudny do wykonania, ale liczę na to, że ministerstwo nie będzie udawać i bawić się ze mną czy z innymi osobami poszkodowanymi w kotka i myszkę – mówi. Dodaje też, że przepisy mogą wymagać zmiany, ale już dziś podstaw odpowiedzialności resortu należy szukać w obowiązującym prawie, w tym w zasadach konstytucyjnych.