[srodtytul]Wystarczy zgłoszenie[/srodtytul]

Autorka przedstawiła na nim alternatywną wersję przedsięwzięcia. Przypomina casus Michała Drzymały, XIX-wiecznego wielkopolskiego chłopa, który wykorzystał luki w pruskim prawie, gdy niemieccy urzędnicy zakazywali mu wybudowania domu na kupionej wcześniej działce.

Jak wiadomo, polski chłop zamieszkał wtedy w wozie. Artystka postanowiła zrezygnować z przebudowy pofabrycznego komina na Garbarach, tak by stał się symbolicznym minaretem, bo na to potrzebna jest zgoda, tej zaś nie dostała. Stworzy czasową instalację ze świetlnych węży, czyli przewodów dających efekt mlecznego światła. Powstanie z nich obrys minaretu. By stworzyć taką instalację nie trzeba zgody odpowiednich służb miejskich, wystarczy zgłoszenie. Prąd będzie pobierany od operatora nadajników GSM zamontowanych na kominie.

[b]System opresji[/b]

Na środowej debacie pojawili się przeciwnicy projektu Rajkowskiej. Byli to młodzi ludzie, którzy zwracali uwagę na opresyjny charakter islamu. Wśród panelistów zasiadających za prezydialnym stołem nie było na to zgody. Padł głos, że projekt edukacyjny zainicjowany przez Poznań spowoduje, że podobnych opinii już nie będzie. Chodziło chyba o stereotypy, ale stwierdzenie zabrzmiało co najmniej dziwnie.

Joanna Rajkowska przypomniała genezę projektu. Zbulwersowała ją jednostronna ocena konfliktu między Palestyńczykami a Izraelem. Działania Tel Awiwu nazywa państwowym terroryzmem.

Zastrzegała, że nie chciała takich sporów, do jakich doszło w Poznaniu. Stwierdziła, że trudno dziś przewidzieć, co stanie się z poznańskim minaretem. Przypomniała słowne reakcje warszawiaków na palmę z ronda de Gaulle’a, którą niektórzy uznawali za symbol żydowskiej dominacji w Alejach Jerozolimskich. „Jadąc tramwajem można było usłyszeć, że palma to żydowka”. Potem jej odbiór w powszechnej opinii się zmienił.

Poznański minaret ze świetlnych węży ma powstać w listopadzie. Można się domyśleć, że dyskusja wokół niego ruszy ze zdwojoną energią. Oby była przykładem tolerancji i wzajemnego zrozumienia.