115 lat temu, 26 stycznia 1898 roku, urodziła się Katarzyna Kobro (zm. w 1951 r.). Wywiad z archiwum "Rzeczpospolitej" z grudnia 2011 roku

Dlaczego teraz przywołała pani życie i twórczość Kobro?

Marzena Bomanowska:

Premiera książki zbiegła się z rocznicami – 60. śmierci Kobro i dziesiątą śmierci jej córki Niki Strzemińskiej, która jako pierwsza opisała jej losy.

Jubileusz nie był jednak najważniejszy. Zdałam sobie sprawę, że żyje wciąż kilka osób, które są świadkami tamtego czasu. To ostatni moment, by raz jeszcze zapytać o Katarzynę Kobro i dowiedzieć się czegoś, czego nie można wyczytać z książek o jej sztuce, ankiet, jakie wypełniała w latach 20. i 30. w pismach artystycznych, ani z rozprawy „Kompozycja przestrzeni", którą napisała z Władysławem Strzemińskim.

O twórczości Kobro wiemy sporo, ale jej dramatyczny życiorys jest pełen niewiadomych. Dlaczego?

To dość dziwne, bo w wielu polskich rodzinach mimo trudnych wojennych losów zachowały się pamiątki. W przypadku Kobro śladów materialnych jest garstka. Może dlatego, że wielokrotnie zmieniała miejsce pobytu. Urodziła się w 1898 r. w Moskwie, dużą część młodości spędziła w Rydze, potem studiowała w Moskwie. A kiedy razem ze Strzemińskim, już po ślubie cywilnym, nielegalnie przedostawała się ze Smoleńska do Polski przez zieloną granicę, prawdopodobnie zniszczyła jakieś swoje dokumenty. Później oboje mogli nimi manipulować, w zależności od tego, jakie były akurat potrzebne. Kobro była Rosjanką, Strzemiński pochodził z polskiej rodziny na Białorusi, ale był wcześniej oficerem carskiej armii. Nie mamy nawet podstawowych dokumentów o Kobro, chociażby aktu urodzenia. Zmarła w 1951 r. w Łodzi, tam mieszkała najdłużej.

Józef Robakowski, artysta multimedialny, mówi w pani książce, że Kobro stworzyła oryginalną koncepcję otwartej rzeźby, ustanowiła koniec bryły i że dla fachowców na świecie jest absolutną gwiazdą. To znaczy, iż za granicą jest ceniona bardziej niż w kraju?

Nie sądzę. To jednak polscy muzealnicy przyczynili się do tego, że świat poznał

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Kobro. W 1957 r. w Paryżu odbyła się wystawa „Prekursorzy sztuki abstrakcyjnej w Polsce"; wtedy pokazano m.in. prace Strzemińskiego i Kobro.

Dopiero potem Kobro zaczęła funkcjonować w świadomości odbiorców z Zachodu. Później, w latach 90., prezentowano jej prace m.in. na wystawach w Bonn, Pradze, Leeds, Rzymie i Wiesbaden.

Kobro długo była traktowana jak artystka drugorzędna. Dlatego że była kobietą czy że pozostawała w cieniu męża malarza?

Kobro jest w jakimś sensie ofiarą historii. Jej życie i twórczość były zawieszone pomiędzy jedną a drugą wojną światową, przez co zmalały szanse na poinformowanie świata o jej dorobku. Ci, którzy studiowali u Strzemińskiego, a dziś są zasłużonymi profesorami polskich uczelni, uważają, że Kobro przeniosła do rzeźby myśli Strzemińskiego dotyczące malarstwa. Trudno to jednoznacznie stwierdzić, bo najważniejszym świadectwem ich poglądów na sztukę są książki i teksty stworzone wspólnie.

Który okres życia i twórczości Kobro był najszczęśliwszy?

To lata 20. i 30., czyli czas spędzony w Polsce. Jej twórczość właściwie skończyła się wraz z początkiem macierzyństwa. Kobro miała jedną córkę, urodziła ją późno, mając 38 lat. Wkrótce potem wybuchła wojna. Po wojnie przygotowała kilka rzeźb aktów i na tym koniec. W międzywojniu była kimś, kto przyniósł bliżej Zachodu wschodnie idee rzeźby geometrycznej, abstrakcyjnej, architektonicznej, mającej kształtować przestrzeń.

Kobro należała do artystów, którzy chcieli zmieniać świat.

Dramatyczny życiorys Kobro wręcz prosi się o nową biografię albo film fabularny.

Początkowo myślałam właśnie o scenariuszu, ale okazało się, że materiałów nie wystarczy. Może szczęśliwym trafem coś się jeszcze odnajdzie. Życie Kobro było fascynujące, ale nieszczęśliwe, w ostatnich latach wręcz tragiczne. Nikomu takiego losu nie życzę.