Reklama

Maria Poprzęcka - rozmowa

O wielkiej prezentacji sztuki polskiej w Pekinie „Skarby z kraju Chopina. Sztuka polska XV–XX wieku" opowiada Małgorzacie Piwowar prof. Maria Poprzęcka, komisarz wystawy.

Aktualizacja: 27.01.2015 20:55 Publikacja: 27.01.2015 19:47

Maria Poprzęcka - rozmowa

Foto: Zamek Królewski w Warszawie

Po raz pierwszy w Chinach odbędzie się tak znacząca wystawa sztuki polskiej. Jak do tego doszło?

Maria Poprzęcka:

Pomysł powstał w czasie oficjalnej wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach i od trzech lat trwają systematyczne przygotowania. To zresztą bardzo krótko jak na tak dużą wystawę i skomplikowane procedury związane z wypożyczaniem czy ubezpieczeniem prac. 

Maria Poprzęcka - Bio

Chińczycy mają się nauczyć czegoś o naszej historii czy raczej o sztuce?

Reklama
Reklama

To zdecydowanie wystawa sztuki. Jej tytuł - „Skarby z kraju Chopina" – od samego początku nie podlegał dyskusji. Nazwisko naszego kompozytora jest jedynym, z którym Polska może być tam kojarzona.

Tak słabo nasz kraj jest w Chinach rozpoznawalny?

W ogóle nie jest. Być może Europa jest rozpoznawalna. Kiedy kilka lat temu miałam w Chinach wykłady dla tamtejszych studentów, uprzedzono mnie, że mogą nie wiedzieć, czym była II wojna światowa. Tam wówczas toczyły się zupełnie inne wojny. Chiny są wielkie i dalekie, a jego mieszkańcy mają kompletnie inną wyobraźnię oraz świadomość historyczną uformowaną przez odmienne wydarzenia.

Dlatego też otwieramy naszą wystawę prezentacją animowanej mapy Polski, pokazując ją najpierw w kontekście eurazjatyckim, potem europejskim. Ukazujemy płynność jej granic, przesuwanie się kraju od Bałtyku po Morze Czarne, by uświadomić tamtejszej publiczności, na czym polega specyfika sztuki i kultury polskiej, znajdującej się niby w sercu Europy, ale w gruncie rzeczy zawieszonej między Wschodem, a Zachodem. To było miejsca Europy, w którym ścierały się przez wieki wpływy wschodnie i zachodnie.

Żaden polski artysta nie jest w Chinach znany?

A czy my znamy jakiegoś chińskiego artystę? A przecież Chiny mają pięć tysięcy lat fantastycznej, niezwykle wyrafinowanej sztuki i kultury. Dlaczego Chińczycy mieliby znać artystów z kraju, o którego istnieniu wiedzą mało lub wcale?

Reklama
Reklama

Jednak tamtejsze Muzeum Narodowe pokazuje sztukę europejską – w mijającym roku były wystawy Rodina, XVII-wiecznego malarstwa włoskiego...

Owszem, sprowadza się do Pekinu dzieła z Metropolitan Museum w Nowym Jorku, z Uffizi we Florencji czy z Luwru. Takie wystawy arcydzieł często mają też charakter promocyjno-turystyczny, są zachętą, by mieszkańcy Państwa Środka wybrali się do krajów europejskich. Nasza wystawa jest po to, byśmy z naszą sztuką i historią zaistnieli w ich świadomości. To wielka, ale i trudna przygoda. Muzeum Narodowe Chin, w którym pokazujemy wystawę, jest najważniejszą instytucją kultury w tym państwie. Mieści się w monumentalnym gmachu o oszałamiającej kubaturze i największej powierzchni wystawienniczej na świecie.

Ma także w zbiorach największą liczbę obiektów. Do tego dziennie pojawia się tam 10-20 tysięcy zwiedzających. No i bardzo ważne jest jego prestiżowe usytuowanie – muzeum stanowi pierzeję Placu Niebiańskiego Spokoju – pomiędzy Mauzoleum Mao Zedonga a Zakazanym Miastem, vis a vis gmachu Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, czyli wśród najważniejszych budynków państwa. To się bardzo liczy, jeśli chodzi o prestiż naszej wystawy.

Będzie to ekspozycja tradycyjna czy nowoczesna?

Początkowo chcieliśmy zaprezentować coś bardzo spektakularnego i nowoczesnego, jeśli idzie o formę wystawienniczą. Okazało się jednak, że muzeum pekińskie preferuje konwencjonalne narracje historyczne. Tak samo zresztą konstruują własne wystawy. Tak jak w przypadku wszystkich innych prezentowanych tam pokazów, Muzeum Narodowe Chin zastrzegło sobie wybór dzieł, ale w rezultacie zgodzono się na wszystkie nasze propozycje.

Czym zadziwimy Chińczyków?

Reklama
Reklama

Nie wiem, czy zadziwmy, staramy się zainteresować. To przekrojowa prezentacja sztuki polskiej od XV do XX wieku. Dostaliśmy ogromną przestrzeń – 1800 metrów – co stanowi powierzchnię dwóch galerii Zachęta. Pokażemy 360 obiektów. Choć wystawa nazywa się „Skarby z kraju Chopina" wiadomo, że najważniejszych arcydzieł nie możemy pokazać, bo są częścią stałych ekspozycji naszych muzeów. Nie możemy, na przykład, dostarczyć „Bitwy pod Grunwaldem", którą był zachwycony pan dyrektor Muzeum Narodowego w Pekinie. Aby to zrekompensować pokażemy film rejestrujący konserwacje obrazu, wraz z jego bardzo dobrą reprodukcją. No i dzięki życzliwości Zamku Królewskiego Warszawie pokazujemy w Pekinie matejkowskiego „Batorego pod Pskowem".

Czy można mówić o ingerencji tamtejszej cenzury w wystawę?

Nie mieliśmy zamiaru wchodzić w żadne kontrowersje. Nasz cel był jasny: pokazać polską kulturę.

Jakie było kryterium doboru eksponatów?

Przede wszystkim klasa artystyczna. Ponadto szukaliśmy dzieł dobrze budujących opowieść o dziejach polskiej sztuki. Obrazy wybieraliśmy pod kątem bardzo jasnego przesłania, czytelnego bez komentarza – wystawa jest adresowana do masowej publiczności. Choć oczywiście przygotowaliśmy obszerny katalog, zawierający zarys dziejów sztuki polskiej i szczegółowe noty dla wszystkich eksponatów. Pokazujemy średniowieczne ołtarze, splendor sztuki staropolskiej, wielką panoramę malarstwa XIX wieku, różnorodność tendencji artystycznych w wieku XX. Dużo pięknego rzemiosła artystycznego.

Reklama
Reklama

Co się Chińczykom najbardziej spodoba?

Bardzo trudno wskazać, może z wyjątkiem obrazu Jana Matejki „Batory pod Pskowem", ponieważ barwność i sugestywność dzieł tego malarza – co widziałam po reakcjach przyjeżdżających do nas chińskich współpracowników – jest dla nich frapująca. Malarstwo olejne na płótnie, jest tym, czego nie ma w Chinach i bywa traktowane jako synonim europejskiej sztuki. Właśnie „Batory" został wybrany przez Chińczyków na plakat. Na ich życzenie pokazujemy też aż 75 plakatów. Są tam cenione, bo w Państwie Środka było kilka ich wystaw.

Czy epoki potraktowane zostały proporcjonalnie?

Nie, najwięcej jest sztuki XIX-wiecznej – z czasów Chopina. Przesłanie, że kultura mogła ocalić tożsamość narodową mimo stulecia niebytu politycznego, spotkało się tam z dobrym zrozumieniem.

Były jakieś niespodzianki?

Reklama
Reklama

Ciągle się pojawiają. Kilka dni temu dostaliśmy wiadomość, że Chińczycy nie zgadzają się na wwóz przedmiotów z kości słoniowej i bursztynu. Trzeba więc zrezygnować z miniatur i trzech pięknych barokowych bursztynowych szkatuł.

Co jest sukcesem tej wystawy?

Że w ogóle do niej dochodzi. Powtarzam – wchodzimy z wielkim pokazem sztuki polskiej do bardzo prestiżowej instytucji. No i już wiemy, że ekspozycja po trzymiesięcznym pokazie w Pekinie pojedzie prosto do Seulu. Ta inicjatywa wyszła przed kilkunastu dniami od Koreańczyków. Czyli jeszcze zanim wystawa zaistniała – już wzbudza zainteresowanie.

Polakom by się ta wystawa podobała?

Trudno sprawdzić, takiej przekrojowej prezentacji polskiej sztuki nigdy u nas nie było. Ale tych rozmiarów wystawy po prostu w Polsce nie ma gdzie pokazać.

Reklama
Reklama

Czy będzie rewizyta?

Tak, bo wystawa powstaje na mocy umowy między narodowymi muzeami w Pekinie i w Warszawie. W 2016 roku Muzeum Narodowe Chin przyśle wystawę do Warszawy. Tylko, że nie będzie tak obszerna, ponieważ nie możemy ofiarować porównywalnej powierzchni wystawienniczej.

Maria Poprzęcka

Historyczka sztuki, profesor Wydziału Artes Liberales UW, członkini Polskiej Akademii Umiejętności i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, wieloletnia dyr. Instytutu Historii Sztuki oraz prezeska SHS. Głównym przedmiotem jej zainteresowań jest malarstwo XIX wieku i sztuka współczesna. "O złej sztuce" (1998), "Pochwała malarstwa" (2000), "Inne obrazy. Oko, widzenie, sztuka. Od Albertiego do Duchampa" (2008) i "Uczta bogiń. Kobiety, sztuka i życie" (2012).Laureatka Nagrody Honorowej Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy (2014) "za całokształt działalności jako historyczki i krytyczki sztuki, wielkiego autorytetu w tej dziedzinie.(...) za warsztat pisarski oraz umiejętność przedstawiania trudnych tematów w przystępnej dla czytelników formie".

Rzeźba
Wybitny rzeźbiarz Mirosław Bałka o patriotyzmie: Nie jestem chłopcem, już mnie nie kusi
Rzeźba
Anatomia antyku na Zamku Królewskim z kolekcji Stanisława Augusta
Rzeźba
Rzeźby Abakanowicz wkroczyły na Wawel. Jej drapieżne ptaki nurkują wśród drzew
Rzeźba
Salvador Dalí : Rzeźby mistrza surrealizmu
Rzeźba
Ai Weiwei w Parku Rzeźby na Bródnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama