Artystka prowadzi pracownię tkaniny eksperymentalnej na warszawskiej ASP. Jej własne unikatowe, abstrakcyjne prace nasycone są realnymi obserwacjami, przeżyciami i emocjami, bo jej sztuka wyraża pełną skalę przeżyć: od traum i refleksyjnej zadumy do zachwytu nad urodą świata i różnorodnością natury.
Nowe prace, które obecnie pokazuje, są pełne koloru, światła i afirmacji życia. Oddają wielką pasję Łuczkowiak – poznawania podwodnych światów. Od 15 lat czas wolny artystka spędza na nurkowaniu, zwykle w egzotycznych zakątkach: na Kubie, w Meksyku, na Malediwach, a przede wszystkim na Seszelach.
– Wszystko, co dotyczy mórz i oceanów, to jestem ja – mówi „Rzeczpospolitej". – Odpoczywam w przyrodzie nieskażonej przez człowieka. Fascynuje mnie niebywała przestrzeń wodna i to, co jest pod wodą. Na Seszelach zatrzymuję się najczęściej na La Digue. Lasy palmowe pachną tam wanilią, cynamonem i gałką, plaże są gorące. Podwodny świat jest tam niesamowity i każdego dnia rysowałam, co widziałam.
W jej pracach dominują morskie ultramaryny, turkusy, szmaragdy i błękity, ale są także intensywne czerwienie i amaranty, a żółcie zdają się mieć temperaturę rozgrzanego piasku. Na wystawie przeważają kolaże (zwykle z dodatkiem lekkiego tiulu), które artystka nazywa szytymi obrazami. Te tkaniny są niezwykle malarskie, a zarazem trójwymiarowe.
Również jej abstrakcyjne akrylowe obrazy intrygują. Ważną w nich rolę odgrywa faktura podłoża, bo artystka maluje na japońskich papierach, kupowanych w Londynie lub w Hamburgu.