Obserwuję tę stronę regularnie: wetomat.pl. W piątek 16 października widniała na niej liczba 48. Zastrzegam datę, bo sytuacja, jak wiemy, jest tu dynamiczna i między napisaniem tekstu a jego opublikowaniem dużo może się zadziać. Aczkolwiek ostatnio tempo kręcenia się cyferek jakby osłabło. Pierwszym symptomem zmian było podpisanie przez Karola Nawrockiego ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Dla prezydenta poinformowanie o podpisie było najwyraźniej na tyle niekomfortową sytuacją, że potrzebował aż orędzia, by się z tego wytłumaczyć (skądinąd wypadł naprawdę dobrze, a budowania napięcia pozazdrościłby mu nawet Alfred Hitchcock).

Czytaj więcej

Nawrocki podpisał osiem ustaw i zawetował trzy. Prezydencki sprzeciw wobec noweli Kodeksu wyborczego

W niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” na pytanie o ów podpis i o to, czy wymięka, Karol Nawrocki stwierdził, że absolutnie nie. Zaznaczył też, że „premier wolał oszukiwać ludzi, że od mojego podpisu zależą ceny paliw, a niektórzy analitycy uważają nawet, że liczył na weto (…). Dostał podpis pod ustawą, a mimo to wciąż nie ma paliwa po 5,19, nad czym boleję”. Ale wrażenie o opuszczaniu gardy pozostało, zwłaszcza że w miniony czwartek prezydent znów informację o podpisaniu ośmiu ustaw i zawetowaniu „zaledwie” trzech okrasił nagranym oświadczeniem, zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Jak w nim wskazał, zarzuty, że to jego weta powstrzymują władzę przed podejmowaniem odpowiednich działań są „wygodną polityczną opowieścią” i „fałszywą historią, która ma dać rządowi alibi”. Przekonywał też, że każde z jego wet jest uzasadnione. – I co się okazuje? Że kiedy rządzący rezygnują z politycznego uporu, a zaczynają słuchać merytorycznych argumentów, można przygotować lepsze prawo – mówił.

Czyżby jednak wetomat wyhamował?