Premier po dzisiejszym spotkaniu z szefami 16 klubów piłkarskiej ekstraklasy i władzami spółki prowadzącej rozgrywki zapowiedział, że możliwe są kolejne zamknięcia stadionów. Na koniec spotkania dodał:

Jeśli nie będziemy w stanie zapewnić bezpieczeństwa polskim i zagranicznym kibicom, to Euro 2012 będzie zagrożone. Dobrze wiecie, jak na tym tle wyczulone są władze piłkarskie?.

Zdaniem Tuska Polska ma kilka miesięcy, by wyegzekwować przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Czyżby premier sugerował, że istnieje niebezpieczeństwo zamknięcia przez UEFA stadionów?

Dziennikarz rp.pl w te pędy zadzwonił do rzecznika Euro 2012 Juliusza Głuskiego, który powiedział?:

To prawda, że UEFA przygląda się problemowi zachowania polskich kibiców na stadionach. Na mistrzostwach Europy są najwyższe standardy bezpieczeństwa. Jednak impreza nie jest zagrożona.?

Czyli - Donald Tusk zwyczajnie straszył. Oj, panie premierze, wszak za nieczyste zagrania na boisku dostaje się żółtą kartkę. My wiemy, że w czasie rządowych sparingów nikt jej panu nie pokaże, ale sława pierwszego napastnika Rady Ministrów zobowiązuje, nieprawdaż?