To drugi przetarg na dostarczanie zdjęć satelitarnych z rejonów objętych konfliktami i katastrofami naturalnymi. Jeśli się uda, Centrum Operacyjne MSZ będzie miało dostęp do tych samych zdjęć, z których korzysta amerykańska armia.

Resort argumentował swoją decyzję:

Minister spraw zagranicznych powinien mieć szybki, największy i najpełniejszy dostęp do wszelkich informacji mogących wpływać na sytuację międzynarodową i interesy Polski.

Artur Goławski z „Polski Zbrojnej” wątpi:

Wątpię w autentyczną przydatność takiego przedsięwzięcia akurat dla resortu spraw zagranicznych. Są inne instytucje, którym dostęp do takich zobrazowań przydałby się bardziej.

Zdjęcia, a raczej zobrazowania satelitarne, będą kosztować... 650 tysięcy złotych rocznie. Czy są rzeczywiście niezbędne?