Marszałek województwa świętokrzyskiego - Adam Jarubas, kandydujący z list PSL, kilkanaście razy dziennie pojawia się w spotach reklamowych. Razem z nim występuje członek zarządu województwa Piotr Żołądek, również kandydat na posła. Wszystko w związku z kampanią Regionalnego Programu Operacyjnego.
Przed rozpoczęciem kampanii poseł Krzysztof Lipiec z PiS pisał w interpelacji:
Trudno jest oprzeć się wrażeniu, że może to być bardzo przebiegły sposób prowadzenia kampanii wyborczej.
Odpowiedź, jaką otrzymał z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, sugeruje, że wszystko jest w porządku:
Pojawienie się wypowiedzi polityka lub samorządowca w konkretnym materiale powinno mieć zawsze na celu podniesienie wartości przekazu. Przy planowaniu takich działań bardzo ważną rolę powinno odgrywać wyczulenie na emocje społeczne, szczególnie wrażliwe w kontekście obecności w mediach osób publicznie rozpoznawalnych.
Poseł i szef świętokrzyskiego SLD Sławomir Kopyciński uważa:
To, co prezentują Jarubas, Żołądek i Kotowski, nie zawiera praktycznie żadnej informacji.
W piśmie do komisarza wyborczego zarzuca kandydatom agitację wyborczą pod pretekstem kampanii informacyjnej dotyczącej wykorzystania środków unijnych.
Marszałek Jarubas przekonuje, że akcja promocyjna RPO nie jest kampanią PSL:
Kto, jeśli nie osoba w największym stopniu odpowiedzialna za stan realizacji RPO, ma informować opinię publiczną o efektach programu? Nie muszę występować w reklamówkach, ale mam do tego prawo i obowiązek. W wyborach samorządowych uzyskaliśmy legitymację do sprawowania władzy w województwie. Mamy prawo firmować programy, które tego województwa dotyczą.
Kombinowanie na potęgę staje się rzeczą zupełnie naturalną w polskiej polityce. Wstyd i poczucie przyzwoitości, zwłaszcza przed wyborami, nie istnieją. Z pewnością odbije się to na wyborczej frekwencji.