Były lider Sojuszu mówi o sprzeciwie wobec krzyża sprzed czternastu lat:

My wtedy ostro protestowaliśmy (...), uznaliśmy, że Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się kompetentnie i jego wyrok jest trudny do podważenia. (…) Dzisiaj ta sprawa wraca i klub SLD konsekwentnie będzie stał na takim stanowisku jak czternaście lat temu.

A co u Grzegorza Napieralskiego – dochodzi do siebie?

Liże rany i właściwie mu się nie dziwię, bo ja byłem kilka razy w takiej sytuacji. Pocieszyłem go, że ma pierwsze blizny, ale ja mam tych blizn więcej i żyję.

Co dalej z SLD?

Trzeba podjąć ryzyko prawyborów – umożliwić wszystkim członkom Sojuszu głosowanie za kilkoma kandydatami, z których jeden zostanie wyłoniony na lidera.

Ciekawe, na kogo zagłosuje Miller.