W komentarzu opublikowanym przez "Fakt", prowadzący "Tak jest" w TVN24 mówi:
Ustalenia prokuratorów wojskowych, którzy badają katastrofę smoleńską niewiele zmieniają jeśli chodzi o dotychczasową wiedzę na temat przyczyn wypadku 10 kwietnia.
Skąd ta opinia? Andrzej Morozowski pisze:
Nie ma potwierdzenia, że gen. Błasik był w kabinie pilotów, ale, jak wynika, ze stenogramów jakiś niezidentyfikowany mężczyzna zabiera głos. Dla samego badania przyczyn katastrofy ustalenie ws. Błasika nie ma znaczenia.
Morozowski pisze, że wczorajszy stenogram (po raz pierwszy mający status dowodu) ma znaczenie jedynie dla rodziny.
I konkluduje:
Całej części raportu Millera na temat złego szkolenia pilotów ustalenia prokuratorów nie przekreślają. Nie mam więc poczucia, że komisja Millera powinna zweryfikować swoje ustalenia.
Szkoda, że red. Morozowski nie zająknął się o jedynym obowiązującym w świecie (zgodził się na to Donald Tusk) raporcie MAK. Nam wciąż brzmią w uszach słowa generał Tatiany Anodiny, że pijany polski generał Błasik zmusił pilotów do samobójstwa (pamiętacie państwo spec-ekspertyzę psychologiczną?).
Ale zdaje się, że niektórym te słowa także wyryły się mocno w pamięci…