Mirosław Drzewiecki i Joanna Mucha – według premiera „zrobili kawał dobrej roboty” podczas budowy i oddawania do użytku Stadionu Narodowego. „Byli w ostrym ogniu krytyki, teraz mieli swój dzień satysfakcji” – mówił Tusk.
W pinii Donalda Tuska mecz inauguracyjny Polska-Portugalia był udany:
Wiemy, że nie mamy drużyny złożonej z 11 wybitnych, rozrywanych przez wszystkie kluby świata, zawodników. To wiedzieliśmy. W drugiej połowie byłem mile zaskoczony, w pierwszej połowie, szczególnie przez pierwsze 20 minut, byłem bardzo zaniepokojony. Jestem troszeczkę rozczarowany, zwłaszcza w kontekście niewykorzystanej szansy Ireneusza Jelenia. Ja typowałem wynik 1:0. Gdybym się zakładał, pewnie zwróciłbym się teraz do Ireneusza Jelenia, żeby oddał mi pieniądze.
Tusk dodał, że Stadionowi Narodowemu goście nie mogli niczego zarzucić:
Stadion, tak jak wtedy, kiedy go budowaliśmy, tak i teraz, robi na wszystkich wielkie wrażenie. Wiem także, że na naszych gościach, na piłkarzach i delegacji portugalskiej, ale także chyba na wszystkich widzach bez wyjątku.
Premier podkreślił, że taki kształt całej imprezy i sukces budowniczych stadionu to powód do dumy:
Ja naprawdę mam wielką satysfakcję i ciepło myślę o tych, którzy pozostając pod takim bardzo ostrym ogniem krytyki non stop - poprzedni minister sportu Mirosław Drzewiecki, teraz pani minister Mucha i ludzie odpowiedzialni za budowę stadionu - że jakiś dzień satysfakcji też mieli. Trzeba im to oddać, że naprawdę, mimo wszystko, zrobili kawał dobrej roboty, przy wszystkich wątpliwościach czy zastrzeżeniach dotyczących okoliczności niektórych decyzji czy działań.
I dodał, że udany mecz inauguracyjny na Stadionie Narodowym to dobry fundament pod nieformalne porozumienie, by przynajmniej marzec był miesiącem „bez krakania w Polsce":
Wbrew wszystkim czarnowidztwom, Stadion Narodowy działa. Nie wszystkich mogła usatysfakcjonować gra piłkarzy, niektórzy narzekali na doping. Ale moim zdaniem, 50 tysięcy ludzi przychodzących na mecz towarzyski i śpiewających hymn Polski to jednak wielka rzecz. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni w tym momencie. To jest jeden powód, dla którego moglibyśmy chociaż w marcu mówić, że w Polsce się może coś udać, że Polacy potrafią coś zbudować.
Jak to dobrze, że premier przypomniał, kim są prawdziwi „rodzice” sukcesu inauguracyjnego meczu! Gdyby nie minister „Miro” i "ministra" Mucha, nigdy nie moglibyśmy powiedzieć, że „Polacy potrafią coś zbudować”. Dziękujemy!