W serwisie rp.pl Eliza Olczyk pisze:

Rośnie niechęć między Ruchem Palikota a SLD. Obie partie zarzuciły już myśl o jakichkolwiek wspólnych działaniach. Nie chcą się nawet spotykać na debatach. Leszek Miller, szef Sojuszu, nie przychodzi na dyskusje organizowane w Fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego, na których pojawia się wielu lewicowych polityków, m.in. Janusz Palikot i Andrzej Rozenek. Z kolei SLD doprosił do swojej Rady Strategii Programowej przedstawicieli wszystkich partii działających po lewej stronie sceny politycznej z wyjątkiem RP.

Jak się okazuje, to nie separacja, ani ciche dni w "lewicowym" konkubinacie, ani też "białe małżeństwo", to już rozwód z walką o każde dobro:

SLD powołał platformę dla uciekinierów z RP, w której będą mogły działać również osoby niewstępujące do Sojuszu. Platforma nosi nazwę „Nowoczesna Polska". Taki tytuł miał przedwyborczy program Ruchu Palikota.

A Dariusz Joński, rzecznik SLD mówi, że do partii puka coraz więcej ludzi zniechęconych do Ruchu Palikota:

Chcemy zorganizować im kongres i liczymy na przybycie nawet kilkuset osób.

Jak pisze Olczyk:

Leszek Miller podczas sobotniej konferencji prasowej w Gdyni mówił, że spodziewa się coraz większej liczby uciekinierów z Ruchu Palikota. – A my serdecznie witamy każdego – mówił Miller.

Jak chce mądre polskie przysłowie na wojence korzysta ten trzeci. Politolog Wojciech Jabłoński z UW komentuje:

Premier umiejętnie ich rozgrywa, raz umizgując się do Millera, a innym razem do Palikota.

Donald Tusk spija śmietankę z lewicy? Na to wygląda.