Posłanka Platformy pytana w Kontrwywiadzie RMF FM czy znajduje słowa obrony dla Stefana Niesiołowskiego odpowiada rozbrajająco:
Tak.
Naprawdę?
Tak, dlatego, że ja oczywiście bym się tak nie zachowała i gdybym miała oceniać to kompletnie na zimno, gdyby mnie tam nie było w środku, nie widziałabym tego wszystkiego, to byłabym bardzo krytyczna, a tak to jestem częściowo krytyczna.
Stefan Niesiołowski jest usprawiedliwiony przez to, co pani widziała?
Nie to, że jest usprawiedliwiony, ale jestem w stanie zrozumieć, że człowiek, który jest trochę bardziej, że tak powiem... mniej panuje, ma mniejszą zdolność zapanowania nad swoimi emocjami, mógł zareagować źle.
I choć była szefowa organizacji pozarządowej, która deklarowała, że prawa człowieka są jej bliskie, co prawda przyznaje, że szarpanie kobiety, próba zniszczenia kamery, zwracanie się dziennikarki: "won do PiS", nie przystoi byłemu wicemarszałkowi, to zaraz dodaje:
Natomiast pytanie panie redaktorze, gdzie również są zasady etyki dziennikarskiej, czy przypadkiem pani Stankiewicz swoją nachalnością, którą już wielokrotnie pokazywała, ile ma to wspólnego rzeczywiście z zawodem dziennikarza. Ja mam wątpliwości.
Odrzuca też możliwość ukarania szefa komisji obrony poprzez wyrzucenie go z Platformy. Po czym wyznaje:
Najchętniej bym zazerowała, aczkolwiek gdybyśmy to wszystko zsumowali, to jednak sądzę, że po stronie posła ten akt był jeden i to w stosunku do kamery, natomiast przeciwko posłom - musi pan przyznać - że tych aktów było bardzo dużo.
Pitera ubolewa nad zaostrzającym się językiem polityki. Choć – zauważa:
Dzięki temu część posłów jakoś funkcjonuje (…) Prawidła podobno mówią o tym, że lepiej, żeby o nas pisali źle, niż wcale. Ja tego nie wyznaję.
To chyba tych prawideł stara się dotrzymać premier, bo to szef rządu ostatnio bardzo dorzuca do tego sejmowego pieca. Z każdym razem, jak wychodzi na trybunę, jest ewidentnie spięcie z Jarosławem Kaczyńskim. To premier wyciągnął słowa Lecha Kaczyńskiego.
Tak jest, i bardzo słusznie.
Na koniec Julia Pitera stwierdziła, że zrezygnowała z objęcia fotela w sejmowej Komisji Etyki, bo "to jest ciało strasznie polityczne":
Przecież oni głosują czym się zajmą czym się nie zajmą, głosują jaki będzie werdykt.
Czy to dlatego zasiada tam posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska?