Były prezydent jest przekonany, że jego słowa miały zapobiec protestom podczas Euro:

Jestem przekonany, że dobrze zrobiłem, a inni są przekonani, że źle - to jest ich sprawa. Gdyby dziś była podobna sytuacja, powiedziałbym to samo. I nie dlatego, że nie kocham „Solidarności”, bo to nieprawda. Jestem z „Solidarnością”. Ale parę razy nie posłuchali mnie i narobili głupot - Krzaklewski, Śniadek i inni. I widząc to i nie chcąc, żeby popełniali następne błędy, wystąpiłem zdecydowanie i to chyba odniosło skutek.

I dodał:

Ja wtedy, przyglądając się sytuacji, oceniłem, że jak „Solidarność” się włączy w protesty, to zakłóci nam mistrzostwa, dlatego postanowiłem uderzyć mocno, żeby spowodować refleksję, a nawet ich podzielić - żeby mieli problem, zrobić jakiś większy protest i wygłup w tym czasie. A więc zadziałałem na nich profilaktycznie, żeby nie szli w tym kierunku.

Wałęsa tłumaczył:

Tam nie chodziło w ogóle o pałowanie, do pałowania to daleka droga, ale chodziło o refleksję ze strony społecznej, ze strony „Solidarności”.

W zjazdowej uchwale podbeskidzkich struktur "S" czytamy:

Ostatnie wypowiedzi Lecha Wałęsy, w tym zwłaszcza jego postulat "pałowania" protestujących związkowców, odebraliśmy jak sprzeniewierzenie się temu zobowiązaniu i ideałom „Solidarności”.

Czy to jeden z pierwszych tytułów, które zostaną odebrane Lechowi Wałęsie? Czas pokaże.