Monika Olejnik definiuje niezależność dziennikarską:
Moja niezależność dziennikarską polega na tym, że nie występuję w reklamach tylko w reklamie samej siebie.
Dalej też nie zawodzi. Olejnik wykazuje wybitną znajomość suspensu - bo choć rozmowa miała być o jej kapeluszach i futbolu, zaraz zwraca uwagę, o co chodzi naprawdę:
Przypomnij sobie, jaka - jeszcze nie dawno - była atmosfera na stadionach. Kibole rzucali petardami, bluzgali. I pamiętam, jak Zbigniew Romaszewski po wiedział kiedyś u mnie w Radiu Zet, kiedy mu powiedziałam, że kopiące piłkę dzieci piłkarze zostały zaatakowane przez kiboli, że „przecież to nie są wyścigi w Ascot". Właśnie chciałam pokazać, że to mogą być wyścigi w Ascot!
Czas na krótką serię ciosów w Piotra Najsztuba:
Byłeś na Dworcu Wschodnim?
Nie
.
To radzę ci pojechać, doznasz szoku estetycznego!
Ale Polacy nie żyją na dworcach. Tam mieszka tylko garstka.
Ale odjeżdżają z tych dworców i przyjeżdżają! Oczywiście, że PiS wieszczy, że te autostrady zostaną zwinięte, że „gruba berta" popsuła te autostrady, a za chwilę przyjdzie druga „berta" i je zwinie. Pojedź do Wrocławia, Gdańska, Poznania i zobacz, co się dzieje!
Wiem, że jestem „lemingiem" zachwyconym światem, a powinnam płakać, że popadamy w ruinę.
Pani redaktor, nikt nie liczył na to, że pod rządami Platformy będzie Pani krytykować władzę tak samo, jak za rządów PiS. Skąd w ogóle takie przypuszczenia?