W rozmowie z „Polityką“ premier Tusk podkreśla:
Nawet jeśli pojawiały się zagrożenia, czy atmosfera stawała się nerwowa, to ekipy przygotowujące mistrzostwa pracowały niezwykle profesjonalnie (…) Tysiące ludzi - od wolontariuszy po ABW - po raz pierwszy pracowało przy tego typu imprezie i moim zdaniem zdało egzamin na piątkę.
Premier, choć uważa, że różnorodni kibice i alkohol to mieszanka zapalna to fakt, że jednak odbyło bez indydentów w „fan-zonach“ jest sukcesem.
Świadczy to znakomicie o Polakach, zwykłych ludziach, jako gospodarzach, ale też o bardzo dobrych działaniach prewencyjnych i przygotowawczych ze strony służb.
Skoro prewencja była taka wspaniała, to dlaczego nie zapobieżono bijatyce z 12 czerwca – pytają Janina Paradowska i Jerzy Baczyński. Premier ocenia:
Przed meczem Polska-Rosja policja, moim zdaniem bardzo słusznie, podejmowała kroki dostosowane do skali zdarzeń, niezależnie od tego, jak przykre były obrazy, które oglądaliśmy. Nie mam wątpliwości, że jeśli jakiś chuligan czy dureń kogoś uderzył, to jesteśmy w stanie go złapać, ale nie możemy zapobiec każdemu przypadkowi.
Niemniej sam fakt pobicia kibiców rosyjskich to jest nasz wstyd. (…) W dniu meczu Polska-Rosja policja mogła zastosować środki radykalniejsze, ale chodziło także o to, aby za wszelką cenę uniknąć dramatycznych zdarzeń z udziałem masowym, i to się udało.
I dodaje enigmatycznie:
Udało się zapobiec drugiej odsłonie zapowiadanej jako możliwość odwetu ze strony chuliganów rosyjskich. Przed drugim meczem Rosjan podjęliśmy decyzje wymagające wyobraźni i odwagi, a także wykraczające poza standard. Przepraszam, tylko tyle mogę powiedzieć.
To „przepraszam“ dziennikarzom „Polityki“ najwyraźniej wystarczyło, bo nawet nie stawiają pytania, czy te „wykraczające poza standard“ i „odważne“ środki były zgodne z prawem. Wolą zapytać polskiego premiera o uwagi prezydenta Władimira Putina. Ale Tusk ich uspokaja:
Wbrew niektórym spekulacjom, była to rozmowa raczej otwierająca niż przykra dla obu stron.
Premier zapewnia:
Jak na temperament tego polityka była to rozmowa raczej serdeczna. Miała charakter bardzo otwarty, nieformalny, zawierała sugestię, że nie będą w stanie zapanować nad swoimi kibicami, gdyby chcieli brać odwet. Zresztą wydarzenia związane z meczem były ledwie fragmentem rozmowy, bo poruszaliśmy także inne kwestie, będące stałą agendą naszych kontaktów od kilku lat.