W serwisie fakt.pl Łukasz Warzecha pisze, że „nie tylko w kwestii wyjaśniania katastrofy smoleńskiej rząd poniósł porażkę. Że tak się stało w sferze działań i faktów, dostrzega każdy nie zaślepiony obserwator”. Zdaniem Warzechy:

Rządowi nie powiodło się również w sferze, w której wedle powszechnej opinii otoczenie Donalda Tuska radzi sobie wyśmienicie: w omamianiu opinii publicznej. (...)

Tylko 16 proc. badanych stwierdziło, że rząd zrobił wszystko, co mógł, aby wyjaśnić katastrofę. 23 proc. uznało jednoznacznie, że rząd praktycznie zaniechał wyjaśnienia tragedii. Aż 52 proc. jest zdania, że rząd wprawdzie sporo zrobił, ale też wiele zaniedbał. W sumie o zaniedbania oskarża więc gabinet Tuska 75 proc. badanych!

Autor stawia hipotezę:

Opinia o podziale na białe i czarne – na zwolenników PiS, którzy odmawiają rządowi jakichkolwiek zasług, i sympatyków PO, którzy uważają, że wszystko było doskonale – nie jest do końca słuszna, a sami wyborcy Platformy nie są przeświadczeni o dobrej woli wybieranej przez nich partii, skoro wśród nich tylko jedna trzecia sądzi, że gabinet Tuska zrobił wszystko, aby katastrofę wyjaśnić. I to jest już prawdziwa piarowska porażka Igora Ostachowicza i jego przybocznych.

Warzecha pointuje:

Jak widać, mimo uruchomienia potężnej maszyny propagandowej, w której działali nie tylko politycy PO, ale również usłużni publicyści i media, jej skuteczność koniec końców okazała się marna. To nie przekłada się oczywiście bezpośrednio na poparcie dla partii, ale stanowi niebezpieczną z punktu widzenia Platformy bombę z opóźnionym zapłonem. W sprzyjających okolicznościach ta bomba może wybuchnąć, przyspieszając przysypanie PO gruzami nie spełnionych obietnic, choć sama raczej tego procesu nie zainicjuje.