„Nie wiesz, nie wiesz, co
Ci powie ryba i skąd nadpływa
Co powie ryba, kiedy cię zdyba”.
Pamiętacie Państwo ten soundtrack z kultowego filmu w wykonaniu Elektrycznych Gitar i Sienkiewicza? Kuby Sienkiewicza, oczywiście. No, właśnie. Co powie ryba? Piotr Ryba, oczywiście. Ale nikt go nie zdybał. Nawet Kamiński z Wąsikiem. I to jest w tym wszystkim najciekawsze.
Facet – były doradca Leppera, który miał się powoływać na wpływy u niego i w jego imieniu zażądać łapówki od agentów nasłanych przez Kamińskiego i Wąsika za odrolnienie działek na Mazurach – został zatrzymany, oskarżony, zwolniony z aresztu tymczasowego i sobie wyjechał. Mimo że miał dozór policyjny. I nie wiadomo, gdzie jest. Czy on się tak dobrze ukrywa, czy może go tak niedobrze szukają? Bo przecież nawet Interpol go szuka. A on sobie spokojnie prowadzi w Polsce różne interesy. I to w branży paliwowej. Tej kontrolowanej przez służby specjalne. Wiedzą o tym służby, wiedzą niektórzy prokuratorzy, wiedzą sędziowie, wiedzą adwokaci – wszyscy mocno zaangażowani w walkę o praworządność.
Czytaj więcej
Eskalując konflikt dotyczący m.in. Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, Jarosław Kaczyński i Donald Tusk robią to, czego oczekują od nich ich wyb...
Jako że pojęcie „ukrywania się” zrobiło furorę przy okazji zatrzymania byłych szefów CBA, to godzi się wyjaśnić, że według obrońcy (chyba już byłego) pana Ryby on się wcale „nie ukrywa, tylko nie chce już brać udziału w tym procesie”, bo stracił zaufanie do polskiego wymiaru sprawiedliwości i miał obawy, czy w sytuacji, gdy za obecnej władzy (teraz to poprzednia władza) wymiar sprawiedliwości zmienia się w niepokojącym kierunku, będzie miał sprawiedliwy proces.
Proces się jednak odbył, zapadł wyrok skazujący, ale został uchylony. Sąd odwoławczy uznał bowiem, że sąd pierwszej instancji nie ocenił, czy akcja służb była legalna, a jeśli nie była, to nie można oskarżać nikogo o płatną protekcję.
Teraz władza się zmieniła w kierunku, który chyba nie jest „niepokojący”, zwłaszcza po skazaniu Kamińskiego i Wąsika, więc nie powinno być obaw o „sprawiedliwy proces”. I wiadomo prawomocnie, że akcja służb była nielegalna, więc w zasadzie sąd powinien uniewinnić oskarżonego. Mógłby on zatem spokojnie złożyć zeznania w kilku innych sprawach, które się toczą z jego udziałem. Niestety, jak już kilka lat temu wyjaśniła dziennikarzom Komenda Główna Policji, „w związku z tym, że poszukiwania i działania operacyjne mają charakter niejawny, nie można udzielić szczegółowych informacji”... I wygląda na to, że nikt nie jest zainteresowany tym, „co powie ryba”.
Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego