Poniżej zamieszczam zebrane w całość koszty jakie ponieśliśmy MY wszyscy jako podatnicy w związku z tak zwaną katastrofą smoleńską. (...) Pilot, oficer Wojska Polskiego jest tylko żołnierzem, a żaden żołnierz nie podejmuje jakichkolwiek działań bez rozkazu. Skoro regulamin lotów zabraniał pilotowi lądować, to ktoś musiał wydać mu taki właśnie rozkaz. Na pokładzie Tupolewa był Zwierzchnik Sił Zbrojnych, a także jego przyjaciel, dowódca Sił Powietrznych...
Potem autor wylicza koszty, a wśród nich:
702 tys. zł - kosztowała ceremonia powitania ofiar katastrofy na lotnisku Okęcie, przygotowanie hali Torwar i domu pogrzebowego na Cmentarzu Północnym do uroczystości żałobnych oraz przewiezienie tam trumien z Okęcia
647 tys. zł - msza za ofiary katastrofy na placu Piłsudskiego w Warszawie
272 tys. zł - kosztowało wykupienie miejsc na cmentarzach dla ofiar katastrofy
1,6 mln zł - pomnik ofiar katastrofy na Powązkach
40 tys. zł - wysokość jednorazowego wsparcia, które dostała każda z rodzin ofiar katastrofy na mocy decyzji rządu (łącznie 3,8 mln zł)
2 tys. zł miesięcznie - przyznał premier jako renty specjalne 73 osieroconym dzieciom (trojgu niepełnosprawnym dożywotnio, pozostałym do ukończenia 25 roku życia)
2-3 tys. zł - dożywotnie renty dla 11 niepracujących współmałżonków ofiar
4 tys. zł miesięcznie - renty dla 4 żon, które pozostały same z trójką lub większą liczbą dzieci 800 zł -
2 tys. zł miesięcznie - 3 renty dla rodziców ofiar
6,4 tys. zł - zasiłek pogrzebowy w maksymalnej kwocie (otrzymały wszystkie rodziny, mimo że pogrzeby odbyły się na koszt państwa).
Pewnie już państwo wiecie, kto jest autorem tego wyliczenia. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie, które stanowi w tym przypadku cenną podpowiedź. Autor bloga pojawił się w polskiej polityce, wnosząc na konferencję prasową łeb zwierzęcia obok. A potem się do niego upodobnił.
PS. Przepraszamy świnie, to tylko metafora. Wiemy, że potwornie krzywdząca.?