Zależy mi na drugiej kadencji, żeby po ośmiu latach moich rządów poziom życia przeciętnej rodziny w Polsce przybliżył się do poziomu średniej europejskiej.

Internauci i blogerzy skomentowali tę wypowiedź premiera.

Jak bardzo ma się przybliżyć? Może jakieś konkretne cyfry czy procenty, bo tak ogólnie, to można sobie pomarzyć. Jaka to ma być "odległość"? - pyta w swoim blogu "J.A.Kobieta". - Moja babcia słyszała takie obietnice, moja mama również i teraz przyszła kolej na mnie. Trzy pokolenia nie wystarczyły, żeby przeciętnej rodzinie żyło się w miarę dobrze, tzn. tak, by mogła spokojnie opłacić rachunki, wyżywić się, coś odłożyć i zabezpieczyć kolejne pokolenie na przyszłość. (...) Tu zarabia się 8 złotych, a tam 8 Euro. Tam jest więcej pracy i organizacja jest bardziej przejrzysta, nie mówiąc już o standardach, kulturze i poziomie życia. Premier zwyczajnie się łudzi i namawia mnie do tego samego.

Fakty i czyny przeczą Pańskim słowom - pisze "Cypisek". - Przykro mi Panie Premierze, że po raz kolejny wylał Pan całe morze demagogicznego pustosłowia. "Facta non verba", jak mawiali Rzymianie. A u Pana tylko słowa, słowa, słowa. Czynów zaś brak.

Bloger "Zebe" podszedł do sprawy od strony ekonomicznej:

Choć nie minęło jeszcze pół roku, to z powodu inflacji straciliśmy jako obywatele przeszło 20 mld złotych. To więcej niż roczne wydatki państwa na uczelnie wyższe. Za te pieniądze można by wybudować 775 kilometrów dróg ekspresowych, co pozwoliłoby połączyć Szczecin z Rzeszowem! Licznik podatku inflacyjnego (link)  wskazuje już kwotę ponad 20 mld złotych (stan na 26.06.2011) i co sekundę przyrasta o 1.1363 zł. Ta liczba pokazuje wzrost wydatków konsumpcyjnych w Polsce wywołany tylko i wyłącznie wzrostem ich cen. Nie wiem, jak bardzo Tuskowi zależy.

Niemcy w kryzysie zrobiły gopodarczy skok do przodu. Tusk budował mit zielonej wyspy na biedzie polskiej - skomentował słowa premiera "55l".

Wybraliśmy tylko spokojniejsze wypowiedzi.