Szef PSL skomentował list Kaczyńskiego:
Sytuacja na polskiej wsi wcale nie jest taka zła, bo należy wyróżnić dwa rodzaje dopłat, jakie dostają rolnicy. Pierwsze to dopłaty bezpośrednie, które będą wyrównywane. Drugie to dopłaty na modernizację, które otrzymują rolnicy rozwijający swoją działalność
. Nasza żywność jest konkurencyjna i sprzedawana z nadwyżką poza granicami Polski. W pewien symboliczny sposób w robieniu jaj jesteśmy na pierwszym miejscu.
Opowiadanie takich historii i tworzenie wrażenia, że jest dramat i czarna rozpacz, być może jest to natura PiS.
Prezes PSL odpowiedział też, czy zagrożone jest bezpieczeństwo żywnościowe Polaków:
To nieporozumienie, produkcja żywności to nie jest łatwa bajka, w moim przekonaniu - jeśli jest taka duża nadwyżka w handlu, to polskie rolnictwo jest w dobrym stanie.
Czy w takim razie list Kaczyńskiego to czysta polityka?
Kaczyńskiego eksperci od rolnictwa wpuścili w maliny, to taka maniera PiS-u. Nawet jeśli jest sukces, to trzeba znaleźć coś złego. Jeżeli całość weźmiemy, to mamy około 324 euro dopłaty w Polsce, a np. 350 we Francji. Ci, którzy rozwijają gospodarstwa, mają większe wsparcie. Trzeba szukać pozytywnych sygnałów, np. to że dajemy radę eksportować na rynki europejskie.
Czy za sześć lat dostaniemy dopłaty takie same jak Niemcy?
Jest na to szansa, trzeba na ten temat dyskutować. To jest w trakcie negocjacji, zapis że wyrównujemy płatności stopniowo, jest niezwykle ważny, to jest osiągnięcie, robimy krok dalej.
Pawlak skomentował też spoty PiS pod hasłem kampanii informacyjnej:
Każdy robi podług swoich wyobrażeń, my nie ziewamy, tylko pracujemy.