Robert Mazurek:

Ja pamiętam naszą rozmowę sprzed czterech lat, kiedy pan skarżył, że ma kłopoty w PiS i nie chcą panu dać jedynki.

Antoni Mężydło:

Wszystko było już załatwione, rozmawiałem z Adamem Bielanem i miałem mieć pierwsze miejsce w Toruniu. Ale naszą rozmowę w restauracji zapamiętałem z zupełnie innego powodu. Pan mi wtedy powiedział, że tacy politycy jak ja przy Kaczyńskim zawsze będą w Sejmie, bo on ma słabość do ludzi z opozycjną przeszłością.

Robert Mazurek:

Nadal myślę, że to prawda.

Antoni Mężydło:

A mnie zrobiło się przykro, że miałbym wchodzić do Sejmu jako pupilek Kacyńskiego, bo to od niego wszystko zależy. Wtedy poczułem dystans do PiS.

Robert Mazurek:

Że to ja pana odciągnąłem od PiS?

Antoni Mężydło:

To nie było decydujące, ale na pewno ma pan swój udział w tym, że przeszedłem do Platformy Obywatelskiej. Zabolało mnie to, że kiedy pan powiedział, że ze względu na przeszłość opozycyjną będę posłem.

Antoni Mężydło zdradza również pewien sekret

Nigdy nie mówię źle o kolegach z podziemia, z opozycji antykomunistycznej. Jeśli nie mogę powiedzieć czegoś dobrego milczę. (...)  Nie powiem złego słowa o Krzysztofie Piesiewiczu, tak jak nie powiem o Stefanie Niesiołowskim czy Antonim Macierewiczu. Wie pan, o Jarosławie Kaczyńskim też nie będę źle mówił. Ja się mogę z nim nie zgadzać, ale to jest bardzo poważny polityk, jego słowo ma znaczenie, no i szanuję go za przeszłość. A poza tym jakoś podziwiam za to, że daje sobie radę, po tym wszystkim co przeszedł. Nie wiem czy byłbym tak twardym.