Skoro nie bałem się debaty z Balcerowiczem, nie będę bał się Zyty Gilowskiej. Ustawa jasno i dobitnie mówi, że członkowie RPP nie mogą podejmować działalności publicznej poza dydaktyczną, naukową i akademicką. Ja bardzo chętnie będę z Gilowską debatował, zwłaszcza że uważam, iż była ona złym ministrem finansów i chciałbym usłyszeć, jakie plany PiS miałby na przyszłość, jeśli chodzi o politykę gospodarczą, gdyby wygrał wybory.

Członek RPP nie może występować w roli polityka. To, co PiS robi, zachęcając ją do debaty, jest kolejnym psuciem państwa.

Rostowski odniósł się także do słabnącego kursu franka:

Mieliśmy powody przypuszczać, że prędzej czy później Szwajcarzy dojdą do wniosku, że to, co się dzieje z frankiem, jest groźne dla ich samych. Powinniśmy się cieszyć, że te 700 tysięcy Polaków z kredytami może dzisiaj nieco spokojniej spać.

Na salonie24.pl Robert Kożuchowski skomentował wystąpienie Rostowskiego:

Nie ma tu zakazu bycia ekspertem z ramienia czyjejś partii. Natomiast obawa, że w polemice profesor Zyta Gilowska zdradzi jakieś tam tajemnice, jest tak samo prawdopodobna, jak to, że uczyni to Tusk. Czemu zatem TVałszeNy nie są w swoim rozumowaniu konsekwentne? Czy Rostowski trzęsie portkami, gdyż merytorycznie jest przygotowany, ale do egzaminu maturalnego z ekonomii politycznej?